Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Suseł Testuje: kubeczek menstruacyjny i Ginger Organic

Jeżeli zdarzyło Wam się zajrzeć na bloga przez ostatnie tygodnie to zapewne pomyśleliście:  Suseł znowu się leni i nic nie publikuje. 
Tylko połowa tego zdania jest prawdziwa bo owszem,  nic nie publikuje ale bardzo intensywnie pracuję. Nad jednym z moich celów i nad sobą. Jestem jednostka ze skłonnością do znacznych spadków nastroju. Taki też spadek zaliczyłam ostatnio i nie bardzo miałam wtedy ochotę na rozmowy z kimkolwiek, ani na cokolwiek innego. Teraz jestem już z powrotem ustawioną pionowo i jest w porządku. W dużej mierze dzięki mojemu mężowi,  który jest lepszy niż każdy terapeuta i w dodatku mam go pod ręką. 
W każdym razie efektem mojej nieobecności jest post, który za chwilę przeczytacie poniżej oraz post łączony z nowościami majowymi i czerwcowymi, który pojawi się tu za tydzień  oraz kilka ciekawych szkiców. Plus kilometry przerobione wełny i zadowolone klientki.  Wiecie,  biorąc się za rękodzieło nie sądziłam,  że będę robić coś dla kogoś innego niż dla siebie i …

Haul zakupowy #1 czyli Rieker, eobuwie, Avon i Rimmel, wszystko oczami Samsunga


Pierwszy taki post w historii mojego bloga. Zauważyłam,  że posty tego rodzaju cieszą się bardzo dużą popularnością i sama bardzo je lubię,  więc dlaczego by nie wprowadzić czegoś takiego u siebie. 

W związku z powyższym zapraszam Was na pierwszy post z serii,  która będzie się pojawiała na blogu raz na jakiś czas. Raczej nie za często bo zakupy to u mnie rzadkość. Za to kiedy je robię,  to w większych ilościach.

Zaczynajmy.

Na pierwszy rzut idą buty. Jeśli o obuwie chodzi to mam ten problem,  że mocno je eksploatuję więc chociażby dlatego nie kupuję takich za 20 zł od chińczyka. Z racji wygody oraz przekonania,  że naturalne materiały są bardziej przyjazne naszemu ciału,  stawiam na buty skórzane i z materiałów przepuszczających powietrze. Poza tym uważam,  że tanie buty krzywdzą nasze stopy i kręgosłupy. Tanie buty nie są w ogóle wyprofilowane,  stopa układa się w nich źle i nosząc je możemy się dorobić haluksa w najlepszym wypadku, albo problemów z kręgosłupem w najgorszym. Poza tym, nie ukrywajmy, stopy po dniu w tanich butach zwyczajnie śmierdzą. 

Dlatego też buty to u mnie zawsze duży wydatek i planuję go z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Mam swoje sprawdzone sklepy ale zdarza się, że nie znajduję w nich niczego ciekawego. Bywa też tak, że nie wiem czego szukam Szczególnie ostatnio był to duży problem bo mój gust zmienia się bardzo intensywnie, tryb życia też nie zachęca do biegania w obcasach. Postawiłam więc na wygodę i troskę o swoje stopy. Stanęło na butach firmy Rieker.



Zakochałam się w tych odcieniach i po prostu musiałam je mieć. Firmę Rieker znam dzięki mojej teściowej, która od lat kupuje tylko ich buty. Są bardzo wygodne, wykonane ze skóry lub/i materiałów przepuszczających powietrze. Ich podeszwa jest grubsza, a wkładka modelowana przez co chodzenie w nich to czysta przyjemność. Dodatkowym plusem jest to, że są niesamowicie lekkie i zupełnie nie czuć ich na stopach. Znalazłam opis produktów firmy, który mnie urzekł i aż muszę go Wam wkleić:

Szwajcarski producent obuwia damskiego i męskiego Rieker to firma, która przy produkcji swoich modeli skupia się przede wszystkim na jakości wykonania, która widoczna jest już na pierwszy rzut oka na produkt. Najwyższej jakości materiały – zarówno zewnątrz, jak i wewnątrz, funkcjonalne – często dodające butom charakteru - zapięcia, trwałe przeszycia oraz perfekcyjnie wyprofilowane, elastyczne i stabilne podeszwy. Każda para butów może ponadto pochwalić się ponadczasową stylistyką – zazwyczaj stonowaną, pasującą do ulubionych, wygodnych, codziennych stylizacji. 

Nie wiem co w tym opisie jest takiego ale od razu zobaczyłam się spacerującą po górach w chłodny, jesienny dzień :) Do tego kubek kawy na tarasie domu z bali i wieczór przy kominku... To chyba z przegrzania. Piszę ten post siedząc na balkonie, w pełnym słońcu. Opis pochodzi z tej strony.

Te buty okazały się moimi ulubieńcami. Chodziłam w nich non stop i nieco to widać bo nie są już tak pięknie usztywnione z góry ale to bardzo dobrze. Dopasowały się do mojej stopy i chodząc w nich mam wrażenie, że chodzę na boso. Druga para okazała się równie wygodna ale zdecydowanie bardziej odpowiednia na chłodniejszą porę roku. Czekają więc na swoje chwile jesienią.

Obie pary kupiłam stacjonarnie w CCC i dopiero później zorientowałam się, że na eobuwie są tańsze. Dodając do tego zwrot z Refundera byłoby jeszcze milej ale trudno, na przyszłość będę wiedzieć.

____________________________________________________
Refunder.pl to strona z której rozpoczynasz swoje zakupy w internecie. Logując się do konta na Refunder.pl i przechodząc dalej do sklepów internetowych, zyskujesz zwrot pieniędzy za zakupy zrobione w tych sklepach, które z nimi współpracują. Rejestrując się na stronie TĘDY otrzymacie 10 zł zwrotu na start. Korzystam z tego od dłuższego czasu i jestem bardzo zadowolona bo nie dość, że w sieci łatwiej upolować dobre promocje to jeszcze mam od nich zwrot. Takie sprytne oszczędzanie jest proste i bardzo Was do niego zachęcam :)
____________________________________________________

To nie koniec butów bo moje sandały wołały już o pomstę do nieba. Plan był prosty. Kupuję coś płaskiego i jakiś koturn. Tym razem od razu wiedziałam gdzie szukać i znalazłam dwie pary, które mnie urzekły. Niestety koturny musiałam odesłać bo źle dobrałam rozmiar i miałam też wątpliwości co do ich stabilności. Na szczęście zwrot na eobuwie jest prosty i szybki. Zostawiłam sobie sandały na niewielkim podwyższeniu, w których śmigam już z niesłabnącą przyjemnością. Znowu uderzyłam w podobne kolory jak w przypadku wcześniejszych butów. W końcu uwierzyłam, że buty zbliżone kolorem do koloru skóry optycznie wydłużają nogi :)


Znowu Rieker. Jestem wierna firmom, których produkty się u mnie sprawdzają co zresztą zobaczycie nieco dalej w tym poście. 

Trochę obawiałam się tych błyszczących elementów ale nic się z nimi nie dzieje. Również guma w okolicy kostki nie obciera i nie parzy skóry. Obcas ma 3 cm więc jest optymalny. Według ortopedów całkowicie płaskie buty nie są dobre dla naszego kręgosłupa więc unikam ich i celuję właśnie w tą wysokość. Dzięki temu od miesięcy nie mam problemów z bólem kręgosłupa i mogę przemierzać kilometry bez narzekania na stopy czy plecy właśnie. Sandały możecie kupić tutaj. Sprawdziły się też przy jeździe na rowerze, więc według mnie to dobry wybór.

Jak wiele osób, czekałam na kolejną promocję w Rossmannie. Tym razem miała to być promocja na produkty do pielęgnacji twarzy. Nauczona poprzednimi promocjami, wiedziałam że przy opcji 2 + 2 najlepiej celować w produkty zbliżone cenowo bo wtedy najbardziej się to opłaca. Już sporo wcześniej wrzuciłam do koszyka produkty, które mnie interesowały i w dniu rozpoczęcia promocji od razu je zamówiłam. Dzięki temu nie irytowałam się, że czegoś nie ma, albo że aplikacja się zawiesza. 


Produkty firmy Mixa są ze mną już od dawna. Krem przeciw niedoskonałościom jest idealny na lato bo opanowuje błyszczenia się mojej skóry. Pozostałych produktów nie znałam ale opinie mają tak pozytywne, że w sumie z moją znajomością marki, zaryzykowałam i kupiłam. Moja skóra jest ostatnio coraz bardziej wymagająca i potrzebowałam czegoś dobrze nawilżającego. Krem na dzień i na noc z nowej serii Hyalurogel powinny zaradzić na pojawiające się przesuszenia.

Jandę stosuje moja mama i jest z niej względnie zadowolona. Opinie też ma ciekawe więc liczę, że i u mnie się sprawdzi. Wprawdzie wiekowo ten krem nie jest idealnie dopasowany ale co tam.

Lubię te promocje Rossmanna bo dzięki nim testuję nowe produkty i trafiam na różne perełki. Teraz z niecierpliwością czekam na promocję produktów do ciała bo mój ukochany Palmers mi się skończył i chcę zrobić zapas :)

Pozostając przy twarzy, kupiłam sobie pierwszą w życiu świadomie wybraną szminkę. Kiedyś jakąś miałam ale nawet nie pamiętam jak do mnie trafiła. Niedawno Wam zresztą o tym pisałam. Po dłuższym już czasie użytkowania wiem, że wolę wydać więcej ale mieć produkt, który nie będzie się tak ścierał. Kolor jest cudowny ale szminka zjada się błyskawicznie. Jako totalny laik w temacie nie wiem na jakie firmy zwrócić uwagę, więc dajcie mi znać, co kupić, żeby kolor został na ustach dłużej.




Jak widzicie kupiłam pomadkę firmy Rimmel w odcieniu 200. Jest to chłodniejszy odcień różu i z lekkim połyskiem bo ja się w matach nie odnajduję. Kolor jest cudowny i przez to tym bardziej mi szkoda, że jest tak mało trwały.

Tym razem produkty idealnie trafione bo i sprawdzone wielokrotnie. Avon zna chyba każdy i zdaję sobie sprawę, że w świecie internetu jest on oceniany raczej słabo. Niektóre produkty mają naprawdę dobre i wśród nich są właśnie kredki do oczu, w które zaopatrzyłam się przy okazji fajnej promocji 2 sztuki za 15 zł.


Tak jak zmienia się mój gust obuwniczy, tak też zmienia się podejście do makijażu i pokochałam robienie kresek na górnej powiece. Odeszłam też od standardowej czerni i uderzyłam w inne kolory. Te kolory sprawdzają się idealnie. Od góry: Black Bioux, Sugar Plum, Emerald Glow, Black Ice i Silver Lights.


Szkoda że zdjęcie nie oddaje idealnie tych kolorów. Wszystkie mają w sobie lekko błyszczące drobinki. Black Bioux ma czerwone, a Black Ice srebrne. Wygląda to naprawdę bosko. Emerald Glow ma cudowny odcień ciemnej zieleni, a na zdjęciu wyszedł szary, mimo że bardzo się starałam uchwycić jego odcień. 

Te kredki są moimi ulubieńcami ze względu na łatwość używania i trwałość. Makijaż robię około 6 rano i zmywając go o 22-23 widzę, że kreski nadal są idealne. Nie rozmywają się, nie ścierają, nie spływają. Ideał w rozsądnej cenie. Nie widzę potrzeby inwestowania większych kwot tylko po to, żeby mieć produkt znanej marki.

Od kilku miesięcy już walczyłam z moim smartfonem, który postanowił dokonać żywota i dogorywał powoli. Jestem i tak pod wrażeniem bo mało który telefon wytrzymywał u mnie dłużej niż dwa lata, a ten pociągnął ponad trzy ;) Proces wyboru nowego telefonu był długi i bolesny ale udało mi się znaleźć taki, który idealnie odpowiada moim potrzebom. Gdyby nie bateria, byłby idealny. Wiem jednak, że w nowszych telefonach baterie nie trzymają długo bo telefon teraz to nie to samo co telefon kilka lat temu. Bateria musi sobie poradzić z wymagającym procesorem i ekranem z bajerami więc nie ma co oczekiwać, że będzie trzymać tydzień, jak stare nokie ;)



Będąc wierna marce, kupiłam kolejnego Samsunga. O tym dlaczego kupiłam ten, a nie inny telefon (w domyśle: czemu nie jabłuszko???) i dlaczego nie wzięłam po prostu takiego, który operator dorzuca do abonamentu, napiszę Wam innym razem. Nie miałam czym zrobić mu zdjęcia więc tak całkowicie nieprofesjonalnie skradłam zdjęcie z jednego ze sklepów internetowych, którego znak wodny możecie dostrzec. Żeby nie było, tam telefonu nie kupiłam. Uwolniłam Wewnętrznego Żyda i wybrałam raty 0% w Allegro i od zakupu mam częściowy zwrot na Refunderze.

To by było na tyle. Jak na mnie, jest to istne szaleństwo, po którym będę się zbierać kilka miesięcy ;) Mam nadzieję, że post tego rodzaju Wam się spodoba, dajcie znać w komentarzach.


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty