Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Słomiana wdowa czyli dla siebie mi się nie chce


Kilka razy do roku bywam słomianą wdową. Chomicki wyjeżdża służbowo lub w związku z muzyką. Już jako dziecko miałam problem ze spaniem w pustym domu więc długo długo kiedy miałam zostać sama, przenosiłam się na ten czas do mamy. 

W końcu postanowiłam spróbować jak to będzie zostać samemu na tym mieszkaniu i o dziwo, przywykłam.

Ale. 

Ale odkryłam coś, co jest w całkowitej opozycji do wszechobecnej kultury celebrowania życia. Wielowarstwowe kanapki na nie wyszczerbionych talerzach. Kawa w eleganckim kubku lub filiżance. Stylowa piżama na co dzień i eleganckie spodnie do chodzenia po domu. Mieszkanie non stop odpicowane jak do sesji w jakiejś gazecie wnętrzarskiej.

Sama jak najbardziej jestem za używaniem rzeczy i nie odkładanie ich tylko na specjalne okazje, nie o to mi jednak chodzi. 

Mnie się nie chce dla samej siebie. Nie gotuję. Stołuję się na mieście albo dojadam resztki z lodówki. Jeśli nie zaopatrzę jej porządnie wcześniej to potrafię jeść corn flakesy na sucho. Tylko. Na szczęście teraz pod domem mam bardzo fajną, tanią jadłodajnię i uzależniłam się od ich naleśników, więc corn flakesy leżą nieruszone w szafce.

Nie chce mi się ścielić łóżka. Teraz mogę sobie na to pozwolić bo mamy sypialnię i mogę zwyczajnie zamknąć drzwi i nikt nie widzi, co tam się dzieje.

Zamiast ogarnąć kuchnię z okruszków, rozsiadam się na balkonie z książką. Jedzenie brane na wynos jem prosto z tacek czy pojemników  bo po co brudzić talerze?

Żeby nie było tak, że nie robię w domu nic - piorę jak szalona. Głównie pościel. Z nieznanych powodów uwielbiam to robić i oddaję się tej przyjemności bez opamiętania.

Niemniej, dla samej siebie mi się nie chce. I pozwalam sobie na to. Nie uważam, żeby to było coś złego. 

Robię w tym czasie mnóstwo innych rzeczy, na które nie pozwalam sobie kiedy Chomicki jest w domu. Leniuchuję. Kładę się spać o której chcę (czyli zdecydowanie za późno) bo nikt mnie nie dyscyplinuje. Nie tracę czasu na stanie przy garach czy inne prace domowe. Omijam wzrokiem okruszki na podłodze i jem śniadania i kolacje kilka dni z tego samego talerzyka. Zajmę się wszystkim zanim Chomicki wróci i całkiem naturalnie wrócę do poprzedniego stanu skupienia. 

Póki co jak chcę po pracy iść w miasto, idę. Chcę wrócić spacerem do domu, spaceruję. Chcę o 21 lecieć pędem do sklepu bo światłem w lodówce się następnego dnia w pracy nie najem, lecę. Chcę słuchać muzyki przed snem, słucham. Chcę prać o 5 rano, piorę.

Kiedy Chomicki jest w domu, po pracy idę prosto do domu i robię obiad. Nie dlatego, że muszę. Chcę bo wiem, że on w pracy nie je. Ja tak. Nie spaceruję więc oglądając obłoczki tylko tnę kurczaka czy mieszam sos.  Nie biegam wieczorami do sklepu bo razem lepiej planujemy zakupy, a nawet jak o czymś zapomnimy, to on poleci bo nie chce, żebym ja chodziła po ciemku. W domu zawsze jest ogarnięte bo razem brudzimy bardziej, więc i sprzątamy więcej. Razem. Absolutnie nie robię tego sama. Rano nie piorę bo nie chcę go budzić, a muzyki słuchamy tak różnej, że z szacunku do siebie robimy to tylko na słuchawkach.

Nie jestem udręczoną kurą domową. Dobrze mi tak jak jest.

Ale jak mam okazję, robię sobie wakacje. W końcu na wakacjach też mnóstwo sobie odpuszczamy 😄

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty