Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #7 i nowości kwietniowe czyli poobijane kolana i tenorzy

Kwiecień trwał dla mnie wyjątkowo długo. Pierwszy raz od dawna czuję,  że dobrze wykorzystałam swój czas. I to dobrze bo początek maja okazał się mało łaskawy i wredne choróbsko na tydzień wyłączyło mnie z życia. Wszystkie plany runęły, energia zniknęła,  a mózg zamienił się w watę.

Pisałam Wam o swoim słomiany wdowieństwie. Pierwszy raz byłam tak długo sama i wiem jak dziwnie to brzmi w przypadku kobiety trzydzieści plus. Niemniej nadszedł ten moment i stwierdzam, że jednak bym przeżyła sama ale nie chcę. Druga osoba zmienia całkowicie dynamikę domu i jestem w stanie tolerować okruszki w kuchni.

Te kilka dni odsapnięcia od bycia Panią Domu naprawdę świetnie mi zrobiło i każdej z Was to polecam. Taki detoks od gotowania, sprzątania i zajmowania się kimś choćby w najmniejszym stopniu. Ja i tak mam bardzo dobrze bo z Chomickim wszystkie obowiązki dzielimy na pół, a prasowanie na przykład to tylko jego domena. Ja się tego parującego narzędzia tortur dla drobiu domowego nie ty…

Najlepiej wydane pieniądze w życiu vol. 2

Od poprzedniego posta na ten temat minęło już sporo czasu, a pojawiło się u mnie kilka perełek, którymi chciałabym się z Wami podzielić. 

Do wydawania pieniędzy podchodzę dosyć ostrożnie, szczególnie większych kwot czy regularnych zobowiązań jak abonamenty wszelkiej maści. Muszę być naprawdę przekonana, że to sensowny wydatek. Sensowny czyli jaki? Taki który da mi korzyści, które przerosną wartość wydanych na to pieniędzy. 

To bardzo obiektywna kwestia bo i dla każdego pieniądz ma inną wartość. Każdy z nas jest w innej sytuacji materialnej i inaczej podchodzi do wydatków. Dlatego też moja lista jest bardzo subiektywna i dla Ciebie może to być kasa wyrzucona w błoto 😊 

Pod względem wartości są to rzeczy bardzo różne ale dla mnie każda z nich znacznie przerosła wartość wyłożonych na nią pieniędzy. 

Tak więc zacznijmy od tego, co obiektywnie było najdroższe czyli depilacji laserowej, a w zasadzie laserowego usuwania owłosienia bo tak powinno się to poprawnie nazywać.
 ____________________________________________________

____________________________________________________


Marzyłam o tym od lat i przez to motywacja do odkładania pieniędzy na zabiegi była bardzo duża. Żeby sobie na nie pozwolić odkładałam każdą dodatkową złotówkę jaka wpadła mi w ręce przez półtora roku. Brałam wszystkie nadgodziny w pracy, na każde święta czy urodziny prosiłam o kasę zamiast prezentu. Kosztowało mnie to dużo pracy i wyrzeczeń ale się udało. Zrobiłam cztery zabiegi na nogi oraz 6 lub 7 na pachy. Już nawet dokładnie nie pamiętam bo przy zabiegu na nogi, pachy były robione gratis. Miałam tu dużo szczęścia bo jednak 6-7 zabiegów na pachy to bardzo dużo pieniędzy.


Bardzo dużo czyli ile? Jeden zabieg to 150 zł. Dzięki promocji zaoszczędziłam około 900-1000 zł.
Koszt depilacji nóg to w momencie kiedy wykonywałam zabiegi 850 zł za całe nogi. Pierwsze trzy zabiegi były w pełnej cenie, czwarty i każdy kolejny to połowa ceny czyli 425 zł. Wykonałam 4 zabiegi czyli w sumie wydałam 2975 zł. Kwota dla mnie ogromna ale marzeń się nie wycenia.
Na chwilę obecną klinika, w której robiłam zabiegi oferuje całe nogi w kwocie 700 zł i nadal podtrzymują 50% ceny od czwartego zabiegu. Każdy traktowany jest indywidualnie i każdy wymaga innej ilości zabiegów. Taki wydatek trzeba naprawdę dobrze przemyśleć.

Kolejnym wydatkiem, który jest strzałem w dziesiątkę jest abonament w Legimi. Tak sądziłam, że może to być dobry pomysł ale nie spodziewałam się jak wiele ciekawych książek wpadnie mi dzięki temu w ręce. Czytam dużo więcej niż wcześniej i coraz ciekawsze rzeczy. 


Oferta Legimi jest bardzo szeroka i dochodzą coraz to nowe pozycje. Koszt tej usługi dla abonentów sieci Play to 19,99 zł miesięcznie wiec naprawdę niewiele. Oszczędzam masę czasu na chodzenie do bibliotek oraz masę pieniędzy bo książki jednak nie są teraz tanie. Nawet e - booki. Podkreślałam zresztą ostatnio, że coraz bardziej wgryzam się w minimalizm i naprawdę nie chcę zagracać mieszkania setkami książek. A czytam tak dużo, że szło  by w setki. 

Swoją drogą macie ochotę na jakiś post o czytaniu? Bo ja mam 😁

Legimi nie dość, że pozwoliło  mi się oddawać czytelniczej przyjemności bez ograniczeń, to otworzyło mi oczy na mnóstwo ciekawych pozycji, na które w bibliotece czy księgarni raczej bym nie spojrzała. A tu jakoś tak beztrosko pobieram kolejne pozycje i czytam jedną po drugiej. Hedonizm w czystej postaci.

Trzecią rzeczą, która okazała się genialnym wydatkiem jest zestaw do samodzielnego wykonania manicure hybrydowego marki Semilac. 

_____________________________________________________


_____________________________________________________

Od momentu napisania postu o tym zestawie, niewiele się w nim zmieniło. Skończył mi się aceton więc kupiłam nowy w Castoramie 😀 Może nie ma takiego fancy opakowania ale za to kosztował o wiele mniej bo ok 10 zł za 500 ml. Działa identycznie jak ten w zestawie. Doszły mi 3 kolory lakierów, tym razem postawiłam na NeoNail i nie do końca jestem zadowolona. 


Dla mnie są dużo trudniejsze w poprawnym nałożeniu ale kolory są cudne. 

Wygoda przy hybrydach jest nieziemska ale pozwalam sobie na przerwy. Szczególnie w okresie kiedy mam dużo pracy i zwyczajnie brak mi czasu na nałożenie nowego koloru. Mam też jeden problem, nie jestem w stanie nałożyć lakieru blisko skórek i szybko pojawiają mi się odrosty. Zwyczajnie nie widzę na tyle dobrze, a przy sztucznym świetle to w ogóle nie ma o czym mówić. 

Koszt zestawu i dokupionych akcesoriów jest naprawdę niewielki w porównaniu do wygody, jaka teraz mam. Robienie manicure u profesjonalistów było ok ale raz, że cena była dla mnie za wysoka na stały wydatek, a dwa łatwiej zrobić mi paznokcie kiedy chcę. Bez konieczności umawianie się na konkretną datę. Chociaż tworzy to pewne niebezpieczeństwo bo jednak konieczność pójścia gdzieś bardziej mnie motywowało, a w domu sobie odpuszczam i stąd przerwy w manicure. Najistotniejszym jednak powodem dla mnie było to, że profesjonalistki ścierają paznokcie tak, że po kilku razach kolejny manicure mnie aż bolał i płytkę miałam cienką jak piórko. Sama nie męczę tak paznokci i są teraz w o wiele lepszym stanie. 

Nadal nie jestem w stanie dogadać się z kolorem Biscuit, dwa kolejne z zestawu też okazały się bardzo niewdzięczne ale i tak jestem zakochana w produktach Semilaca. Planuję na dniach dokupić sobie kilka kolorów i akcesoriów, to najlepsza rekomendacja jaką mogę dać 😀

To by było na tyle. A Wy macie takie swoje topowe wydatki, które uważacie za idealnie trafione? Dzielcie się bo jestem bardzo ciekawa 😀 Może podpatrzę coś nowego.


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.


Komentarze

Popularne posty