Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #8 czyli nowości majowe i czerwcowe bo tak mi różowo

Dzisiaj mam dla Was zbiór nowości z maja i czerwca oraz polecajki do poczytania i pooglądania. Z opóźnieniem ale to u mnie już normalne 😀
Moją absolutną obsesją w maju stały się przekąski typu panini. Trafiłam na tą kanapkę przez przypadek,  byłam bardzo głodna,  a w kawiarni w której byłam umówiona z koleżanką nie było nic innego co wyglądało dla mnie na jadalne.  Spróbowałam więc i to jest to. Jem je co wieczór i ciągle  wprowadzam inne dodatki. Jednak mozzarella i rukola muszą być. To podstawa. Jednym słusznym dodatkiem wydaje się póki co  boczek. #teamboczek i tyle. Co gorsza w swój nałóg wprowadziłem Chomickiego i chyba będę miała na sumieniu nie tylko swoje nadprogramowe kilogramy.

Zabawne jest to,  że wcześniej wręcz nienawidziłam rukoli. Wydawała mi się obrzydliwa. Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez niej. Liczę na to że suma pozytywnych właściwości wszystkich składników,  których używam do robienia panini będzie równoważyła ich wady

Zaczęłam zabawę w ogród na balkonie…

Zbiornik #6 czyli nowości marcowe, Igrzyska śmierci i książka kultowej blogerki modowej

Witam się z Wami przed świątecznie. Okna umyte? Jajka poświęcone? 

Nie wiem jak Wy ale ja jestem całkowicie poza tą gonitwą, kto zrobi więcej, wyda więcej. Uginający się pod ciężarem potraw stół i lśniące okna nie świadczą o człowieku. Nie dajmy się zwariować, że kurz na szafce w kuchni nas zabije i padniemy z głodu nie kupując na te dwa dni, racji żywnościowych dla małej afrykańskiej wioski. Mam wrażenie, że niektórzy sprzątają dwa razy w roku: na Boże Narodzenie i Wielkanoc i że cały rok głodują, żeby na te dwie okazje móc się w końcu najeść. Absurd trochę.

Początek roku nie jest dla mnie obfity w nowości. Konieczność usunięcia ósemek wyłączyła mnie z życia już przed zabiegiem, tak byłam zestresowana 😐 Coś tam jednak jest, więc nie przeciągając...


Jakoś nigdy nie byłam fanką spacerów bez celu. Takich żeby się tylko przejść. Broniłam się przed tym za każdym razem bo według mnie takie chodzenie to strata czasu. Jednak tylko krowa nie zmienia zdania, a końcówka zimy zapewniła pogodę zachęcająca do wyjścia z domu, wiec ruszyliśmy z Chomickim w miasto. Mieszkam tu całe życie ale zazwyczaj chadzam utartymi ścieżkami, zawsze w konkretnym celu. Zapuszczaliśmy się więc w różne nieznane wcześniej rejony, za jedyny cel mając rozprostowanie nóg i tak zasmakowałam w tych spacerach, że nie mogę się doczekać lepszej pogody, żeby dalej je kontynuować. 

Obejrzeliśmy park doświadczeń, który został zniszczony zaraz po dopuszczeniu do użytkowania i do tej pory nie naprawiony. A szkoda bo jest tam kilka naprawdę ciekawych rzeczy. Skojarzył nam się z podobnym parkiem pod Łebą, gdzie byliśmy kilka lat temu. Odkryliśmy ścieżkę rekreacyjną z placem zabaw dla dzieci, na którym sama się chętnie bawiłam bo jakieś takie fajne te huśtawki i zjeżdżalnie. W lesie też są nowe trasy, o istnieniu których nie miałam pojęcia. Zaplątaliśmy się nawet między jakieś komunistyczne domki jednorodzinne, przedziwne konstrukcje w miejscu, w którym nie spodziewałam się zobaczyć czegoś takiego.

Fajna sprawa takie zwiedzanie swojego miasta. Godzina, dwie, raz w tygodniu to niewiele, a można odkryć różne ciekawostki. Koszalin wprawdzie wielki nie jest ale jeszcze sporo przed nami do odkrycia 😀

Z racji pewnych  zmian personalnych u mnie w pracy, zajmuję się teraz czymś innym. Czyli, że nowe stanowisko mi się trafiło. Zaskoczyło mnie to ale podobno każda zmiana jest zmianą na dobre. Póki co nie narzekam. 

Jako nowość trzecią przedstawiam dosyć znany krem do pyszczka Dermedic Hydrain 2. Już od jakiegoś czasu szukam kremu idealnego i zaczynam dochodzić do przekonania, że taki nie istnieje. Coraz bardziej interesują mnie kosmetyki jak najbardziej naturalne i dermokosmetyki bo widzę, że naprawdę służą mojej skórze. 

Dermedic Hydrain 2 wpadł mi w ręce w Super - Pharm, kiedy można go było kupić za oszałamiającą kwotę 9,99 zł. Po 2 tygodniach testowania nie mam jeszcze ostatecznego zdania ale przychylam się do opinii, że jest to krem tylko na chłodne miesiące bo jest ciężki. Mocno nabłyszcza skórę co dla mnie jest sporym minusem ale za to dawno nie czułam, aby była tak przyjemnie nawilżona. Podobno kolejna wersja, Hydrain 3, jest lżejsza i jednocześnie równie nawilżająca więc zamierzam ją sprawdzić. 

https://www.facebook.com/Przystanek-Zapiekanka-457253258022855/

Coś kulinarnego też będzie. Przystanek Zapiekanka to najświeższe odkrycie. Nie miałam pojęcia, że coś takiego istnieje, a szkoda bo ominęło mnie sporo dobrego jedzenia. Zamierzam teraz intensywnie nadrabiać i myślę, że muszę w tym celu rozpocząć jakiś crowdfunding bo za mało zarabiam 😁 Wprawdzie jedzenie nadal jest dla mnie długodystansowym sportem wyczynowym ale smak czuję idealnie i to było taaaaaaaaakie dobre...

Oglądane

W tym miesiącu zdecydowanie poprawiłam swoje statystyki. Obejrzałam w końcu Intruza, film na podstawie książki Stephenie Meyer, która mi się podobała. Film podobał się również ale tak jak książka, był nieco nudnawy. 

Zupełnie inna sprawa to Igrzyska Śmierci. Jak ja mogłam kiedyś na tym zasnąć? Uznać to za na tyle mało ciekawe, żeby zamknąć oczy? Jaka ja głupia byłam!!! Toż to majstersztyk. Perełka. Cacuszko. Smakołyk.
Mniam. Co to była za uczta. Jennifer Lawrence idealnie odwzorowała neurotyczność Katniss, która urzekła mnie w książkach. Wprawdzie nie była to dokładna ekranizacja powieści ale za to bardzo dobrze zrobiona adaptacja. Zmieniono to, co wpłynęło pozytywnie na fabułę i za to naprawdę gigantyczny plus. Nadal brakuje mi słów i po głowie chodzi mi tylko WOW.
Zdaję sobie sprawę, że świetność Igrzysk Śmierci minęła już jakiś czas temu ale ja dopiero teraz obejrzałam wszystkie części. Zresztą jakie znaczenie ma data produkcji? Ważne, że to naprawdę kawał dobrego kina.

Czytane

To chyba oczywiste, że Igrzyska? W zasadzie to książki były pierwsze. Dopiero później obejrzałam filmy. Nie ważne książka czy film w tym przypadku. Jedno i drugie jest równie znakomite. Z tym, że książki mają jednak głębię, której filmom zawsze będzie brakować.  Nie do każdej książki chcę wrócić po czasie, nawet jeśli mi się ona podoba. Do Igrzysk wrócę na pewno bo czuję, że przy kolejnym czytaniu dostrzegę smaczki, które teraz mi umknęły.


Klikane

Jedyne co wyklikałam w marcu to zapowiedź książki mojej przyjaciółki, na którą już nie mogę się doczekać. Z ogromną radością przyjęłam fakt, że książka jeszcze przed premierą jest bestsellerem wydawnictwa Flow Books.

That's all falks.

Wesołych Świąt 😀

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.




Komentarze

Popularne posty