Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #8 czyli nowości majowe i czerwcowe bo tak mi różowo

Dzisiaj mam dla Was zbiór nowości z maja i czerwca oraz polecajki do poczytania i pooglądania. Z opóźnieniem ale to u mnie już normalne 😀
Moją absolutną obsesją w maju stały się przekąski typu panini. Trafiłam na tą kanapkę przez przypadek,  byłam bardzo głodna,  a w kawiarni w której byłam umówiona z koleżanką nie było nic innego co wyglądało dla mnie na jadalne.  Spróbowałam więc i to jest to. Jem je co wieczór i ciągle  wprowadzam inne dodatki. Jednak mozzarella i rukola muszą być. To podstawa. Jednym słusznym dodatkiem wydaje się póki co  boczek. #teamboczek i tyle. Co gorsza w swój nałóg wprowadziłem Chomickiego i chyba będę miała na sumieniu nie tylko swoje nadprogramowe kilogramy.

Zabawne jest to,  że wcześniej wręcz nienawidziłam rukoli. Wydawała mi się obrzydliwa. Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez niej. Liczę na to że suma pozytywnych właściwości wszystkich składników,  których używam do robienia panini będzie równoważyła ich wady

Zaczęłam zabawę w ogród na balkonie…

Zbiornik #5 czyli nowości styczniowo lutowe, dużo jedzenia, krytyka Botoksu i usunięcie zębów mądrości





Za oknem piękne słońce i mam ogromną ochotę wyskoczyć znowu nad morze bo mam wrażenie, że tylko tam potrafię efektywnie przewietrzyć mózg :) Kilkanaście minut zupełnie wystarczy, żebym nabrała dystansu i chęci do życia. Doceniam to, że mam tak blisko do morza i nie wyobrażam sobie teraz mieszkania gdzieś dalej. Niemniej obiecałam Wam ten post, więc do roboty.

Przyznaję się bez bicia, że zabranie się do pisania nigdy nie było tak ciężkie jak po tak długiej przerwie. Zmotywowało mnie jednak spotkanie z moją przyjaciółką, która niebawem zaczyna promocję swojej książki, co dla mnie jest niesamowitym osiągnięciem i jestem z niej przeogromnie dumna :) Wiedziałam od zawsze, że kto jak kto, ale Maria zrobi coś znamiennego. Nie mogę się już doczekać kiedy książka trafi w moje ręce i klikam pierwsza jak tylko ruszy sprzedaż.

Tak jak Wam pisałam kilka dni temu, przeszłam w końcu na własną domenę, co jest niezwykle stresogennym doświadczeniem. Mam jakiś totalny regres umiejętności posługiwania się komputerem bo kilka lat temu potrafiłam pisać proste strony w html-u, a teraz wdrożenie domeny zajęło mi masę czasu. Praca nad szablonem też sprawia mi ogromne trudności i nie wiem czy nie skorzystam z pomocy z zewnątrz. Ktoś ma chęć i umiejętności, żeby pomóc mi w tej kwestii? :)

Dzisiaj post zbiorczy bardzo. Będą nowości z dwóch miesięcy plus #zbiornik, którego  już dawno u mnie nie było. Opowiem Wam trochę o tym, czego teraz słucham, co czytam i oglądam. Ale najpierw nowości. 

Gotowi do startu?

Styczeń

Styczeń zawsze mi się ciągnął. W grudniu czekałam na święta, które za szybko mijały, luty to taki zabawnie krótki miesiąc, a styczeń pomiędzy nimi zawsze trwał i trwał. W tym roku o dziwo było inaczej. Mam wrażenie, że minął w ułamku sekundy. Korzystając jednak z fazy na oczyszczanie przestrzeni pozbyłam się w końcu nadmiaru książek. Część ruszyła w świat dzięki OLX, a pozostałe dzięki genialnemu wynalazkowi czyli skupszop.pl Sprzedaż książek tam jest banalnie prosta. Wpisujemy kod kreskowy, system wycenia nam książki. Możemy sami je wysłać i wtedy do osiągniętej sumy zostanie doliczone 7 zł lub skorzystać z opcji odbioru książek przez kuriera. Genialna sprawa. 

Kolejną nowością jest kubeczek menstruacyjny, o którym myślałam już od jakiegoś czasu. Decyzja o wypróbowaniu go jest jedną z najlepszych w moim życiu bo nie dość, że jest super wygodny to też super ekonomiczny. Coś więcej o kubeczku znajdziecie w jednym z kolejnych wpisów bo chciałabym szerzej opisać ten temat. Wydaje mi się, że taka alternatywa dla podpasek i tamponów jest mało popularna, a niezwykle ważna dla naszego zdrowia. Sama długo nie zdawałam sobie sprawy, jak szkodliwe dla naszego ciała są podpaski i tampony, a co miesiąc czułam, że coś jest nie tak. Wydawało mi się, że tak powinno być bo to TAKIE DNI, ale nie. Tak nie powinno być, a ciało dobrze mi podpowiadało.

Jakoś tak wyszło, że styczeń to miesiąc gadżetów :) Sprezentowałam sobie opaskę Xiaomi Mi Band 2, dzięki której mierzę różne interesujące mnie rzeczy. Ilość kroków w ciągu dnia, puls, przebyte kilometry, spalone kalorie, długość i fazy snu. Na te dwie ostatnie kategorie należy spojrzeć z dystansem ale już widzę, że są dość wiarygodne. Bawię się tą opaska już jakiś czas i zbieram materiał do osobnego wpisu. Jak na razie uznaję to za fajny gadżet w adekwatnej cenie. Zastanawiałam się czy to nie będzie zbędny zakup, tylko dla chęci posiadania go i nadal mam pewne wątpliwości ale o tym kiedy indziej.


Zaczęłam dosyć regularnie ćwiczyć jogę (z czym w lutym z różnych przyczyn poległam) i postawiłam na jej bardziej dynamiczne odsłony. Zakaz ćwiczeń wysiłkowych bardzo mnie ogranicza. Mój organizm nie był więc tym zachwycony ale próbowałam to zlekceważyć. Nie wyszło. Muszę postawić na bardziej spokojne sekwencje. Stale i uparcie ćwiczę z Gosią Mostowską bo jej sposób prowadzenia ćwiczeń najbardziej mi odpowiada. Jej głos mnie relaksuje i traktuję to jako kolejny bonus do ogólnego relaksu jaki ciału daje joga.

Luty

Luty jako ten śmiesznie krótki miesiąc nie popisał się nowościami. Tym bardziej, że mój stan zdrowia przedstawiał wiele do życzenia więc głównym zajęciem było zaleganie ma kanapie i gapienie się na stare odcinki Ally McBeal. Jakoś tak automatycznie na początku roku staram się robić przegląd techniczny mojego ciała. W tym roku postanowiłam zmienić dentystę, do którego chodziłam całe życie bo czułam, że coś jest bardzo nie w porządku. Okazało się, ze miałam rację i czeka mnie usunięcie ósemek, już kiedyś miałam taki zabieg i wspominam go jako traumatyczne przeżycie. Mam nadzieję, że od czasu poprzedniego zabiegu medycyna poszła do przodu i że lekarz bardziej ogarnie temat bo przeżywanie powtórki z rozrywki mnie przeraża. Jeśli macie ochotę to skrobnę później jakiś post porównawczy - teraz i jakieś 10 lat temu. Wiem że temat obrósł w wiele legend i mitów wiec może stworzę takie studium przypadku :) 

Swoją drogą apeluję do Was o regularne przeglądy ciała. Nie kosztuje nas to wiele, a ma ogromne znaczenie. Wczesne wykrycie wielu chorób zapewnia często całkowite wyleczenie poza tym zdrowie jest najważniejsze i nie można go lekceważyć. Również zachęcam do konsultowania opinii kilku lekarzy, bo jak sama się przekonałam, wychodzi to na dobre. Przez lata moje dolegliwości były lekceważone, aż trafiłam na innego lekarza, który od razu naprowadził mnie na dobrą ścieżkę. Nie przywiązujmy się więc do jednej diagnozy bo może nie być ostateczna.

Dla przyjemności tym razem udało nam się z Chomickim zaliczyć śniadanie w KFC. Ja KFC kocham i nie wstydzę się do tego przyznać. Nie mam ciśnienia na tylko i wyłącznie zdrowe odżywianie i fast foody często goszczą w mojej diecie. Odkąd w KFC wprowadzono menu śniadaniowe wiedziałam, że muszę to przetestować. Póki co wiem, że qurrito to magia bo przekonałam się do rukoli :) Planuję powtórkę bo ich tosty wyglądają niezwykle apetycznie.

Dalej kulinarnie czyli Chipstix Noodle Bar. Długo rozpaczałam, że zniknął mój ukochany Subway ale Chipstix nieco mnie pocieszył. Ich kurczak w karmelu to niebo w gębie. Próbuję wprawdzie unikać cukru w diecie ale połączenie smaku kurczaka i karmelu całkowicie mnie urzekło. Reszta menu jaj nie urywa ale na tego kurczaka chętnie się jeszcze skuszę. Jak widzicie, naprawdę nie jem zdrowo. Mam tylko takie przelotne fascynacje ale podstawą mojej diety jest pieczywo, kluchy i pasiony na hormonach kurczak :)


Na koniec nowość może nie ale coś czego dawno nie było. Mróz. Minus 17 zdecydowanie przekroczyło moje oczekiwania i potrzeby względem zimy. Teraz naprawdę doceniłam kożuch, który kupiłam kilka lat temu. Bez niego nie wyszłabym z domu. Było pięknie i biało. Świeże mroźne powietrze jest nieporównywalne do niczego. A taka pościel po kilku godzinach na mrozie to bajka. Nie czekam na wiosnę bo to ten czas w roku kiedy nie czuję się za dobrze. Dla mnie okres mrozów mógłby trwać dłużej i kraje, w których jest tak zimno przez większą część czasu, wydają mi się bardzo atrakcyjne. Chciałabym spędzić tam jakiś czas i nie omieszkam tego zaplanować :)


Z nowości to na tyle. Przestałam narzucać sobie presję na ich ilość. Ogólnie staram się nie narzucać sobie jakiejkolwiek presji bo nie wychodzi mi to na dobre. Nie umiem, mimo ogromnych chęci, żyć w rytmie slow bo sama sobie na to nie pozwalam. Masa rzeczy mnie w życiu ominęła, czego nie żałuję ale też nie pozwalam sobie na ominięcie kolejnych. Szukam gdzieś w tym wszystkim równowagi, mojego złotego środka.

Oglądane

Głównie seriale tym razem bo format filmu przekracza chwilowo moje możliwości. Zasypiam po pół godzinie, a na serialu jakoś jeszcze jestem w stanie się zmotywować. Udało mi się jednak obejrzeć Botoks.



Film zebrał wiele skrajnie różnych recenzji od zachwytów po ostrą krytykę. Mój gust jest dosyć specyficzny, uwielbiam tandetne masakry Tarantino na równi z ckliwymi romansidłami jak Pamiętnik z Ryanam Goslingiem. Do Botoksu podeszłam więc z całkowicie otwartą głową i totalnie się nim rozczarowałam.  Nie zaszokowało mnie tam nic, rozczarował scenariusz. Panie Vega, spodziewałam się czegoś więcej.

Klikane

Odkryłam  podcasty :) Ogólnie jako formę i szczególnie w wykonaniu Pani Swojego Czasu i Michała Szafrańskiego. Serio, nie mogę się odkleić. Oboje naszpikowali swoje nagrania wartościową treścią, którą chłonę jak gąbka. Daleko mi do super organizacji czasu i finansów ale uczę się od najlepszych.

Z blogami u mnie ostatnio niespecjalnie. Jeśli coś czytam to raczej moje klasyki, o których wspominałam już wielokrotnie. Trafiłam jednak na bloga Magdy i przeczytałam wszystko od deski do deski. Jest to blog z serii jak żyć w zgodzie ze sobą, których jest mnóstwo ale Magda fajnie pisze i stawia mnie do pionu w chwilach zwątpienia. Próbowałam polecanego przez nią Calligraphy Health System ale totalnie poległam. Bez szkolenia z profesjonalistą nie pojmę tematu.

Przeróbki znanych przebojów w wykonaniu prowadzących poranną audycję w RMF MAXX podbiły moje serce. Czekam na jakąś płytę The Best Of. Ostatnie Daję Ci ostatnią szansę powoduje dzikie rechoty ale najlepsze z najlepszych jest Banana na na na. Kocham 💓


Czytane

Czytam dużo, jak zawsze. Korzystam pełną gębą z możliwości jakie daje mi Legimi. Często mam problem z decyzją co wybrać bo ten wybór jest tak ogromny. Moja lista książek w kolejce jest jednak niewielka w porównaniu z listą mojej koleżanki z pracy, która postanowiła skorzystać z Legimi w oparciu o moje polecenie. Ostatnio pokonała system i zablokowała sobie możliwość pobierania nowych książek bo pobrała ich 599 jednego dnia. Cieszę się, że coś co poleciłam daje komuś tyle radości co jej i podziwiam ilości pochłanianych pozycji bo ja mimo mojego dosyć dużego tempa, nie dałabym rady czytać aż tyle.


W oparciu o jej polecenie sięgnęłam w końcu po Kwiaty na poddaszu Virginii C. Andrews. Już moja mama chwaliła tą serię ale jakoś wcześniej nie mogłam się do niej zabrać. Przeczytałam jednak pierwsze trzy tomy i postanowiłam, że na tym koniec. Historia może i ciekawa, może i dobrze napisana ale jakoś do mnie nie przemawia. Drażni mnie głupota bohaterów i nie mam ochoty więcej się z nimi męczyć. Z chęci porównania sięgnęłam po kolejne książki autorki i jak na razie widzę różnicę w kreowaniu postaci. Na plus więc czytam dalej. Ciekawa jestem ekranizacji Kwiatów i planuję obejrzeć chociaż pierwszą część.

Dzisiaj to na tyle. Korzystając z tak przyjemnie rozpoczętego dnia siadam na godzinkę do dziergania. Mam teraz na tapecie przepiękny pled w dwóch kolorach, z którym będzie mi żal się rozstać ale trafi w naprawdę dobre ręce więc jakoś to przeboleję ;) Możecie go podejrzeć na moim Splotowym fanpejdżu. Potem cotygodniowe zakupy w tłumie oszalałych z przerażenia na myśl o braku pożywienia  współzakupowiczów. Całe to zamieszanie z wolnymi od handlu niedzielami uważam za idiotyczne. Sprawa została od początku źle poprowadzona i więcej z tym problemów, niż korzyści. A Ty co o tym myślisz?


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty