Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #8 czyli nowości majowe i czerwcowe bo tak mi różowo

Dzisiaj mam dla Was zbiór nowości z maja i czerwca oraz polecajki do poczytania i pooglądania. Z opóźnieniem ale to u mnie już normalne 😀
Moją absolutną obsesją w maju stały się przekąski typu panini. Trafiłam na tą kanapkę przez przypadek,  byłam bardzo głodna,  a w kawiarni w której byłam umówiona z koleżanką nie było nic innego co wyglądało dla mnie na jadalne.  Spróbowałam więc i to jest to. Jem je co wieczór i ciągle  wprowadzam inne dodatki. Jednak mozzarella i rukola muszą być. To podstawa. Jednym słusznym dodatkiem wydaje się póki co  boczek. #teamboczek i tyle. Co gorsza w swój nałóg wprowadziłem Chomickiego i chyba będę miała na sumieniu nie tylko swoje nadprogramowe kilogramy.

Zabawne jest to,  że wcześniej wręcz nienawidziłam rukoli. Wydawała mi się obrzydliwa. Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez niej. Liczę na to że suma pozytywnych właściwości wszystkich składników,  których używam do robienia panini będzie równoważyła ich wady

Zaczęłam zabawę w ogród na balkonie…

Suseł Testuje Xiaomi Mi Band 2

Wśród wielu moich dziwactw jest zamiłowanie do różnego rodzaju statystyk. Od lat prowadzę zeszyt, w którym zapisuję wszystkie przeczytane książki z podziałem na poszczególne lata. Lubię sobie czasem zerknąć i porównać, w którym roku czytałam mniej, a w którym więcej. Miałam nawet plik w Excelu, w którym wszystko zapisywałam i tworzyłam różne wykresy ale przepadł mi gdzieś w trakcie zmiany komputerów.
Taki ze mnie psychol 😋. Zabawne jest to, że właśnie ze statystyki na studiach miałam najgorsze oceny.
Odkąd korzystam z usługi Legimi regularnie sprawdzam swoje statystyki czasu przeznaczonego na czytanie. Wrzucam je czasem na swój profil na Instagramie i o dziwo, cieszą się popularnością.
Moim wyprawom na nordic czy zwykłym spacerom zawsze towarzyszyło Endomondo ale od jakiegoś czasu zwyczajnie nie da się z niego korzystać. Aplikacja się zawiesza, wyłącza, traci sygnał i nie spełnia swojej funkcji. Mimo że lubiłam oglądać mapki swoich spacerów i wiedziałam, że będzie mi tego brakowało, postanowiłam się przerzucić na coś zupełnie innego czyli opaskę Xiaomi Mi Band 2.
Dosyć długo zastanawiałam się czy warto wydać około 120 zł na gadżet, który jest dosyć okrojony w stosunku do funkcjonalności Endomondo, do której byłam przyzwyczajona i który może mi się po jakimś czasie znudzić. Uznałam jednak, że mogę zaryzykować tą kwotę bo opaska miała kilka funkcji, które mnie zaciekawiły i działa na zupełnie innej zasadzie niż aplikacja.
Cena opaski obecnie jest o kilka złotych niższa, niż wtedy kiedy dokonałam zakupu. Można ją kupić na przykład tutaj. Szczególnie warto zainteresować się promocjami na Aliexpress, gdzie Mi Band 2 można dostać nawet za 60 zł.  Przyznaję, że byłam niecierpliwa i nie chciałam czekać miesiąca, aż opaska do mnie dotrze, poza tym w tamtym momencie akurat różnica w cenie na Aliexpress i w sklepach w Polsce wynosiła zaledwie 20 zł. Kupiłam więc. Mimo ciągłych wątpliwości. 


Od lat nie noszę zegarka na ręku. W zasadzie od momentu, od którego mam telefon komórkowy, zegarek stał się zbyteczny. Do tego stopnia, że zwyczajnie mi przeszkadza. Mimo  słabości do gadżetów, nie potrafię się przekonać do noszenia zegarka. Bransoletki za to jak najbardziej. Tu właśnie tkwiła moja obawa: czy opaska nie będzie mi przeszkadzała i czy będzie pasowała do mojego stylu bo mój ubiór jest daleki od sportowego i nie lubię  oraz unikam stricte sportowych rzeczy. Chcąc jak najbardziej dopasować Mi Band 2 do siebie wybrałam wersję całkiem czarną. Samo urządzenie mierzące jest standardowo czarne ale możemy wybrać różne kolory pasków/opasek co jest fajne. Ja nie lubię nadmiaru i posiadanie kilku różnych zwyczajnie by mi przeszkadzało ale jeśli ktoś lubi zmiany to świetnie, że jest taka możliwość.


Stylistyka Mi Band 2 bardzo mi odpowiada bo jest prosta, można by nawet rzec ascetyczna. Wyświetlacz wykonany został w technice OLED, która staje się coraz bardziej popularna ze względu na swoją energooszczędność i niskie koszty produkcji. Faktycznie, żywotność baterii w Mi Band 2 jest zaskakująca. Przy wykorzystaniu 80% funkcji opaski ładuję ją raz na miesiąc i taki rodzaj wyświetlacza ma w tym niebagatelne znaczenie.
Wyświetlacz jest monochromatyczny i nie mamy możliwości regulacji natężenia światła. Czytałam wiele opinii, że wyświetlacz w nocy oślepia, a w ciągu dnia - szczególnie w pełnym świetle - jest kompletnie nieczytelny. Tak jak z brakiem czytelności w słońcu mogę się zgodzić, to nie rozumiem zarzutów o oślepienie w nocy. Natężenie jest idealne.
Wyświetlacz pokryty jest szkłem, które zostało mocno skrytykowane w sieci. Podobno się rysuje. Podobno bo opaskę mam od prawie dwóch miesięcy, nie uważam na nią jakoś szczególnie i do tej pory nie mam ani jednej rysy. 
Żeby wyświetlić poszczególne parametry wystarczy wcisnąć przycisk znajdujący się w dolnej części ekranu. W zasadzie nie jest to przycisk, a panel dotykowy, dokładnie taki jak w smartfonie. Można również ustawić możliwość wybudzenia ruchem nadgarstka i jest to bardzo fajna funkcja ale dla mnie jednak zupełnie zbędna. Wolę w pełni kontrolować kiedy i co mi się wyświetla.


Ładowanie opaski jest banalnie proste. Razem z opaską dostajemy kabel, który możemy podłączyć do komputera lub innego źródła zasilania z portem USB. Minusem jest właśnie ten kabel, w którym widzę największe zagrożenie. A co jeśli coś się z nim stanie? Na szczęście na Allegro jest mnóstwo ofert w niewygórowanych kwotach.




 _______________________________________________________________________
Jakie funkcje ma Xiaomi Mi Band 2?
_________________________________________________________________________
  • zegarek,
  • krokomierz,
  • licznik przebytych kilometrów,
  • licznik spalonych kalorii, 
  • pulsometr,
  • analiza snu,
  • powiadomienie o przychodzącym połączeniu i wiadomości - ale tylko przy sprzężeniu z odpowiednią aplikacją.

Funkcja zegarka jest oczywista więc nie ma o czym mówić.
Krokomierz jest jednym z dwóch powodów, dla których chciałam mieć Xiaomi Mi Band 2. Odmiennie od wszystkich innych, nie jest zależny od satelity, ustawień GPS i sygnału. Kroki mierzone są za pomocą drgań, więc możemy mieć gdzieś fakt czy mamy zasięg. Opaska zmierzy nam kroki nawet pod ziemią, z czym inne krokomierze mają problem. Sprawdziłam opaskę kilka razy i mierzy je dosyć wiernie. 
Licznik kilometrów i kalorii są bardzo względne 😀 Tym wartościom nie za bardzo bym ufała. Kilometry mierzone są w oparci o długość kroków, a kalorie w oparciu o kilometry.
Pulsometr jest fajnym gadżetem ale jego używanie nie jest jednak dobrze przemyślane. Aby zmierzyć puls należy unieść rękę poziomo na wysokości serca i nie ruszać jej jakiś czas. Totalna bzdura dla kogoś, kto chce zmierzyć puls w trakcie biegu 😉
Analiza snu to ten drugi powód zakupu. Śpię za mało ale co ważniejsze, nawet jeśli śpię odpowiednią ilość godzin to i tak się nie wysypiam. Chciałam sprawdzić jak wygląda struktura mojego snu i wprowadzić ewentualnie zmiany, które poprawią jego jakość. Pisałam Wam już o higienie snu, a teraz myślę nad technikami efektywnego snu.
Powiadamianie o połączeniach i wiadomościach jest bardzo fajne, szczególnie dla takich głucholców jak ja 😅 Niestety nie mogę z tej funkcji korzystać w pełni bo mój telefon odmawia uruchamiania bluetooth na dłużej niż minutę. Planuję go zmienić i wtedy na pewno zacznę korzystać z tej funkcji bo jest bardzo wygodna.

No i właśnie. Jak to, opaska i powiadomienia o przychodzących połączeniach?
Ano. Od tego jest aplikacja dedykowana do opaski Xiaomi Mi Band 2 czyli Mi Fit. Jest to darmowa aplikacja na telefon, do pobrania w sieci. Są oczywiście inne aplikacje ale ja korzystam właśnie z Mi Fit i jestem z niej zadowolona.
Co nam daje aplikacja Mi Fit? W skrócie: zbiera wszystkie dane z opaski i pokazuje je w ładny graficznie sposób 😁 Znajdziemy tam również między innymi historię mierzonych kroków, szczegółowe dane o naszym śnie i ostatni pomiar tętna. W aplikacji ustawiamy ile kroków chcemy przejść dziennie, rodzaje powiadomień jakie chcemy otrzymywać na opasce, wagę obecną i docelową. Kontrolujemy swoje postępy i dla freaków mierzących wszystko, jest to bardzo przydatna rzecz.
Dużą niespodzianką dla mnie jest to, że jednak mogę mieć swoje  mapki spacerów o ile będę nosić telefon przy sobie. Póki co jeszcze z tego nie korzystam bo nie chodzę zbyt wiele ale idzie ocieplenie, więc będę się ruszać zdecydowanie więcej.

Moim celem dziennym jest 8000 kroków czyli ilość zalecana przez Światową Organizację Zdrowia. Mam dni, że pokonuję ich o wiele więcej ale w większości jest ich mniej. Nie spinam się i nie robię sobie wyrzutów jeśli nie przejdę tych 8000 ale i tak z satysfakcją patrzę na licznik kiedy uda mi się je osiągnąć.
Poniżej zestawienie różnych widoków ekranu z aplikacji.



Góra od lewej: główny ekran, mój brak osiągnięć w realizacji celu 8000 kroków dziennie, analiza snu z zeszłej nocy, ilość wczorajszych kroków.
Dół od lewej: statystyka z tego miesiąca, statystyka ze stycznia, najmniejsza ilość kroków jaką przeszłam, największa ilość kroków jaką przeszłam.
Aplikacja ma jeszcze mnóstwo różnych zastosowań, których nie miałam okazji przetestować. Jeśli już korzystacie z niej trochę pełniej niż ja, to dajcie znać czy jesteście z niej zadowoleni, a jeśli nie to jaką alternatywę proponujecie. Jestem bardzo ciekawa 😄

Podsumowując: jeśli chcecie wydać niewielkie pieniądze na gadżet mierzący podane wcześniej parametry, to nie znajdziecie nic lepszego niż Xiaomi Mi Band 2 😊


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty