Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Nowe w... grudzień 2017

Pierwszy post w tym roku :) Nie wiem jeszcze czy pokuszę się o jakieś podsumowanie, plany i postanowienia. To był... ciekawy rok. Muszę sobie jeszcze wszystko poukładać w głowie. Tymczasem grudniowe nowości :)


Razem z Chomickim kupiliśmy w końcu nasze pierwsze  żywe drzewko. Do tej pory towarzyszyła nam maleńka choinka z Castoramy i plastikowe bombki z Tesco, które kupiliśmy w pierwszym roku naszego mieszkania razem czyli dziewięć lat temu. Była w porządku ale ja przez całe dzieciństwo miałam żywe drzewka i nie mogłam się pogodzić z tym sztucznym. W wynajmowanych mieszkaniach zawsze nie mieliśmy miejsca więc to sztuczne drzewko stało w różnych miejscach, na telewizorze (długo mieliśmy taki z dupą), na lodówce albo na półce ☺ W tym roku wybraliśmy zdecydowanie za dużą jodłę ale za nic nie wrócę do tych plastikowych tworów bo żaden nie da mi tego pięknego zapachu.

Jadłam tatara pierwszy raz w życiu. Uznałam, że skoro smakowało mi sushi to surowe mięso też powinno być ok. Było. Mniam ☺ Szok na twarzy mojego teścia, który jest przyzwyczajony do mojego bardzo zachowawczego jedzenia był bezcenny.

Zaprzyjaźniłam się z Aliexpres. Czy może raczej wpadłam w nałóg Aliexpres? Przyznaję, że przez stronę internetową idzie mi opornie ale aplikacja na telefon jest pierwsza klasa. Póki co zamówiłam różne pierdoły do bullet journal i czekam na pierwsze paczki ☺ Jako nieco tchórzliwy gryzoń boję się zamówić więcej, póki namacalnie nie przekonam się, że pierwsze zamówienia do mnie dotarły. Obawiam się jednak, że jak dotrą i będę zadowolona to nieco popłynę... Znalazłam tam już TYLE dobroci za TAK niewiele złotówek...


No i właśnie bullet journal. W poprzednim roku prowadziłam bardzo okrojoną i estetycznie tragiczną wersję. Na przyszły rok przygotowałam sobie coś ładniejszego. Nie zamierzam szaleć ze zdobieniami i robić z tego pamiętnika bo traktuję go bardzo użytkowo - jako kalendarz i planer, bez którego ogarnianie rzeczywistości wychodzi mi nieco koślawo.


Już dawno słyszałam o tym co się dzieje w sklepach, kiedy ogłaszają duże promocje. Widzieliście ten filmik? Postanowiłam sama sprawdzić jak to wygląda i nie zawiodłam się :) Skąd w tych ludziach tyle energii o 7 rano? Ja lekko nieprzytomnie powlokłam się po croissanta po czym fuksem zgarnęłam ręczniki i pościel wykorzystując przerwę w tłumie. Obok mnie kobiety przepychały się z wózkami pełnymi kołder i pościeli w świąteczne wzory, w ilościach hurtowych.

Sylwester na nowym mieszkaniu to coś, na co czekałam cały rok. Wiedziałam, że to może być spektakularny widok i nie zawiodłam się. Trzydzieści lat kredytu jest całkowicie uzasadnione :) Mamy to szczęście, że mieszkamy wysoko i z balkonu widać panoramę miasta, którą dopiero daleko w oddali lekko przysłaniają mrówkowce. Fajerwerki były widoczne z każdej strony i powiem Wam, że wyglądało to nieziemsko. Mogę stać na tym balkonie, kiedy będzie kończył się świat. Przynajmniej będzie to miejsce w pierwszym rzędzie :)

That's all falks!

P.S. Szczęśliwego Nowego Roku! 


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty