Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #7 i nowości kwietniowe czyli poobijane kolana i tenorzy

Kwiecień trwał dla mnie wyjątkowo długo. Pierwszy raz od dawna czuję,  że dobrze wykorzystałam swój czas. I to dobrze bo początek maja okazał się mało łaskawy i wredne choróbsko na tydzień wyłączyło mnie z życia. Wszystkie plany runęły, energia zniknęła,  a mózg zamienił się w watę.

Pisałam Wam o swoim słomiany wdowieństwie. Pierwszy raz byłam tak długo sama i wiem jak dziwnie to brzmi w przypadku kobiety trzydzieści plus. Niemniej nadszedł ten moment i stwierdzam, że jednak bym przeżyła sama ale nie chcę. Druga osoba zmienia całkowicie dynamikę domu i jestem w stanie tolerować okruszki w kuchni.

Te kilka dni odsapnięcia od bycia Panią Domu naprawdę świetnie mi zrobiło i każdej z Was to polecam. Taki detoks od gotowania, sprzątania i zajmowania się kimś choćby w najmniejszym stopniu. Ja i tak mam bardzo dobrze bo z Chomickim wszystkie obowiązki dzielimy na pół, a prasowanie na przykład to tylko jego domena. Ja się tego parującego narzędzia tortur dla drobiu domowego nie ty…

Czy Początek Dana Browna będzie jego końcem?



Sięgając po książkę Dana Browna wiadomo czego można się spodziewać.

Robert Langdon będzie musiał rozwikłać zagadkę, która rzuci światło na całą ludzkość. Zazwyczaj jest tam jakieś morderstwo, profesor przez jakiś czas jest podejrzany o bycie złym chłopcem, a liczne przygody umila mu to towarzystwo pięknej kobiety.

Tym razem nie było inaczej.

Historia zaczyna się w Hiszpanii, kiedy to Langdon zmierza na wystawę zorganizowaną przez jego dawnego ucznia, a obecnie przyjaciela Edmonda Kirscha, na której tenże zamierza zdradzić odpowiedź na jedno z najważniejszych pytań dotyczących ludzkości: skąd jesteśmy i dokąd zmierzamy.

Edmond jest człowiekiem niezwykle utalentowanym w kwestii nowych technologii ale też znanym ateistą, skąd więc jego zainteresowanie tematem zahaczającym o religię? 

Langdon zaczyna swoją przygodę w muzeum Guhhenheima w Bilbao, gdzie ma odbyć się wystawa i gdzie poznaje Winstona, wyjątkowy komputer ze sztuczną inteligencją stworzony przez Kirscha. Winston jest przewodnikiem Langdona nie tylko po salach muzeum ale też po życiu i tajemnicach Edmonda, których pojawia się coraz więcej z każdym krokiem.

Kirsch ginie w trakcie wystawy, tuż przed tym jak zdradzi odpowiedź na wielkie pytanie. Langdon zaszokowany wkracza na ścieżkę kolejnych przygód w towarzystwie pięknej, a jakże!, Ambry Vidal. Zanim odkryje tajemnicę swojego przyjaciela otrze się o świat wielkich intryg na hiszpańskim dworze królewskim, nie będzie się mógł obejść bez smartfona i poczuje miętę do swojej towarzyszki. Oczywiście wykorzysta swoją niesamowitą pamięć do szczegółów, będzie miał dużo szczęścia, oraz odpowiednich sojuszników i inteligentnych przeciwników.

Klasyczny Brown można powiedzieć :)

Dla mnie książki Browna są jak ciastka maślane, zjem z ogromną przyjemnością ale nie będę płakać jeśli ich nie będzie. Początek zafascynował mnie nieco bardziej niż poprzednie książki tego autora bo moja wiara waha się między wieloma punktami widzenia. Lubię poznawać inne podejścia do tematu ale tylko w przystępnej formie. Brown mi ją dostarczył.

Książka czytała się sama. Jest spójna, sensowna, poparta faktami. Zahacza o rzeczywistość na tyle często, że można uwierzyć w jej treść. Lubię język, którym Brown pisze. Jest idealnym balansem między prostotą, a pseudonaukowym wymądrzaniem się. Opisy nie nudzą, a wręcz zaciekawiają. Mnie zmobilizowały do zainteresowania się tym rejonem Hiszpanii jako opcją na wakacje czyli bardzo duży plus.

Brown cudownie zbudował napięcie, rozsypał mnóstwo okruszków naprowadzających na różne tropy i miałam nadzieję na grande finale. Tymczasem... Kojarzy mi się to z sytuacją mocno intymną kiedy wszystko idzie w dobrym kierunku, a nagle zawodzi hydraulika. Smutno.

Spodziewałam się czegoś innego i nie daruję Brownowi tego rozczarowania przy tak dobrym całokształcie. Na podstawie, którą zbudował można było stworzyć coś naprawdę wielkiego i nie wiem czy zabrakło mu pomysłu czy uznał takie zakończenie za dobre. Każda z tych opcji jest zła bo nie wróży dobrze na przyszłość. Do tej pory każda książka Browna była smaczna od początku do końca, tym razem na końcu pozostał niesmak i niedosyt zarazem. Kiepskie połączenie.

Czytaliście Początek? Jakie macie wrażenia?


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.


Komentarze

Popularne posty