Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #7 i nowości kwietniowe czyli poobijane kolana i tenorzy

Kwiecień trwał dla mnie wyjątkowo długo. Pierwszy raz od dawna czuję,  że dobrze wykorzystałam swój czas. I to dobrze bo początek maja okazał się mało łaskawy i wredne choróbsko na tydzień wyłączyło mnie z życia. Wszystkie plany runęły, energia zniknęła,  a mózg zamienił się w watę.

Pisałam Wam o swoim słomiany wdowieństwie. Pierwszy raz byłam tak długo sama i wiem jak dziwnie to brzmi w przypadku kobiety trzydzieści plus. Niemniej nadszedł ten moment i stwierdzam, że jednak bym przeżyła sama ale nie chcę. Druga osoba zmienia całkowicie dynamikę domu i jestem w stanie tolerować okruszki w kuchni.

Te kilka dni odsapnięcia od bycia Panią Domu naprawdę świetnie mi zrobiło i każdej z Was to polecam. Taki detoks od gotowania, sprzątania i zajmowania się kimś choćby w najmniejszym stopniu. Ja i tak mam bardzo dobrze bo z Chomickim wszystkie obowiązki dzielimy na pół, a prasowanie na przykład to tylko jego domena. Ja się tego parującego narzędzia tortur dla drobiu domowego nie ty…

Nawet maraton zaczyna się od pierwszego kroku


Zaczynając pisać bloga chciałam aby nazwa miała sens. Nie chciałam narzucać nią treści, wolałam aby bardziej odnosiła się do osoby autora czyli do mnie. 

Dzisiaj chciałam odnieść się do moich obsesji. W skrócie wygląda to tak, że jak w coś wchodzę to na całego. Jem, pracuję, myję się i nawet śpię z głową pełną danego tematu. Urasta to do granic absurdu bez filtra na to, na czym się skupiam. Kiedyś po nocach śniła mi się śmierć Dereka z Grey's Anatomy bo byłam tak absolutnie oburzona jej bezsensem. Czułam jakby umarł ktoś mi bliski.

Jako minimalista z przypadku bardzo wkręciłam się w ideę upraszczania życia. Pozbyłam się wielu worów nadmiaru i nadal się go pozbywam.

Poza tym zaczynam coraz bardziej dostrzegać przytłoczenia rzeczami materialnymi, pomijanie duchowości i doświadczeń wszelkiego rodzaju na rzecz korzyści materialnych. 

Minimalizm urzekł mnie dlatego też, że dla kogoś skłonnego do obsesji stanowi rodzaj wytchnienia. Im mniej bodźców, tym spokojniejsza jestem. Szkoda tylko, że ostatnio nie do końca mi to wychodzi.

Nie ma aplikacji ułatwiającej nam życie, nie ma tabletki, która ułoży nam wszystko w głowie, nie ma magii, która rozwiąże nasze problemy. Wszystko to wymaga naszej pracy, naszego wysiłku i starań. Ja w siebie wkładam ogrom pracy i irytuje mnie czasem, kiedy ktoś z boku twierdzi, że chciałby być taki poukładany jak ja. Proszę Cię bardzo, bierz się do roboty ale obiecuję, że będzie ciężko i milion razy będziesz się poddawać. Irytuję się bo kiedy mówię, że to efekt pracy nad sobą widzę machnięcie ręką i stwierdzenie ''ty tak po prostu masz''. Nie mam.

To że w tej chwili masz w głowie bajzel totalny, nie znaczy że nie da się z tym coś zrobić. Użyję teraz okropnie wkurzającego stwierdzenia - trzeba tylko chcieć. Krokiem podstawowym jest zauważenie problemu ale bez chęci zmian zostaniesz tam gdzie jesteś.

To nie prawda, że Ty nie potrafisz, że nie dasz rady. Dasz.

Tylko chciej. Bardziej niż czegokolwiek innego. Nie zniechęcaj się, nie poddawaj. Nie wyjdzie Ci to próbuj znowu i znowu. Bo warto.


Zawsze warto.

~~~~

Planowałam dzisiaj post zupełnie inny od tego, który widzicie wyżej. Albo nawet go nie planowałam, to była luźna myśl o stworzeniu wishlisty świątecznej. Nigdy czegoś takiego na blogu nie było ale to nie znaczy, że nie może się pojawić. Zaczęłam pisać i wyszło co wyszło. 
Ostatnio widzę dookoła siebie multum osób, które miotają się w swoim życiu, które odbiega od ich marzeń czy nawet potrzeb. Osób które nie radzą sobie z tym, co dzieje się w nich samych i w ich otoczeniu. Osób skłonnych do poddania się i pójścia z prądem bo wydaje im się, że nic już nie mogą zmienić.
Mogą i powinny skoro nie czują się dobrze w miejscu, w którym się znajdują. 
 
Pamiętajcie, że nawet maraton zaczyna się od pierwszego kroku.

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty