Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Poza blogiem jest fajnie

Jakiś czas temu słuchałam podcastu Michała Szafrańskiego, w którym padło stwierdzenie, że jeśli bloger nie ma nic z prowadzenia bloga to traci motywację i najczęściej przestaje prowadzić bloga. 
Prawda.
Ja z prowadzenia bloga nie mam absolutnie nic i bardzo długo mi to nie przeszkadzało w jego prowadzeniu. Założyłam go z potrzeby pisania i dlatego trwał przez cały czas. Może się wydawać, że pisanie postów i prowadzenie bloga to nic takiego ale dopiero ten, kto sam spróbuje, wie że wymaga o sporego zaangażowania.
U mnie zaangażowanie bez motywacji nie występuje. Prawdą jest, że sama nie przykładałam się do rozwoju tego miejsca tak, jak teoretycznie powinnam. Ale! Blog nigdy nie był moim planem na życie. Nie wiązałam z nim rozwoju zawodowego czy planu na osiągnięcie jakiegoś dochodu. Nie spinałam się z powodu statystyk, nie próbowałam tworzyć zaangażowanej społeczności. Nie zamierzam tego robić nadal, a blog zostanie. Pisać będę ale tylko wtedy, kiedy odczuję taką potrzebę. Jeśli ze mną zo…

Idealne życie z Instagrama



Uwielbiam Instagram. Spędzam tam zdecydowanie za dużo czasu, podglądając innych. 

Jakie oni mają życie! Rano wstają kiedy chcą, mają czas na kawę i ciastko, nierzadko w towarzystwie książki, niespieszny spacer z psem lub dzieckiem, trochę pracy bo przecież trzeba pracować. Później wege obiad w trendy knajpce w towarzystwie innych internetowych osobistości. Po obiedzie sesja zdjęciowa do nowego postu, praktyka jogi plus seriale na Netflixie. 

Sami freelancerzy z idealnym makijażem, idealnym życiem w stonowanych kolorach i w wiecznie uporządkowanej przestrzeni. 

Napatrzę się tak i myślę: taki freelance.. hmmm... może by tak? Praca mniej niż osiem godzin dziennie - marzenie. 

Problem w tym, że to wygląda tak ładnie tylko na obrazkach. Jakbym się uparła to według Instagrama też miałabym życie jak w bajce. Wróć! Mam życie jak w bajce.

Zależy jakie bajki lubisz. Ja nie lubię i nie wierzę w ideały. Wieczny spokój i błogostan nie dla mnie. Podobnie pastelowe kubki do kawy i kundelek ze schroniska. 

Wolę te cudowne niedoskonałości, które dodają charakteru. Mój wielki kubas z osłem z Kubusia Puchatka, który bywa czasem niedomyty. Kundelek ze schroniska doprowadziłby mój nos do zaniku od smarkania, a zresztą wolę wrednego kota z pogryzionymi uszami. Porządek mam jakiś dzień po generalnym sprzątaniu, a potem jest rzeczywistość czyli pełno książek i wełny dookoła mojego gniazda w rogu kanapy. Bo muszę mieć wszystko pod ręką. Nie sprzątam obsesyjnie każdego okruszka bo szkoda mi na to czasu. Owszem, można wyrobić sobie nawyki i mieć bardziej ogarnięty dom ale na to też szkoda mi czasu. 

Każdego dnia mam tylko 24 godziny i nie jestem w stanie zrobić wszystkiego co bym chciała. Nawet przy efektywności na poziomie hard.

Czasem napatrzę się na te obrazki i przez chwilę też tak chce ale zaraz przychodzi myśl, że to nie prawda. Ładny kadr i tyle. Wolę swoje niedoskonałe i nieuporządkowane kadry.

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty