Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #8 czyli nowości majowe i czerwcowe bo tak mi różowo

Dzisiaj mam dla Was zbiór nowości z maja i czerwca oraz polecajki do poczytania i pooglądania. Z opóźnieniem ale to u mnie już normalne 😀
Moją absolutną obsesją w maju stały się przekąski typu panini. Trafiłam na tą kanapkę przez przypadek,  byłam bardzo głodna,  a w kawiarni w której byłam umówiona z koleżanką nie było nic innego co wyglądało dla mnie na jadalne.  Spróbowałam więc i to jest to. Jem je co wieczór i ciągle  wprowadzam inne dodatki. Jednak mozzarella i rukola muszą być. To podstawa. Jednym słusznym dodatkiem wydaje się póki co  boczek. #teamboczek i tyle. Co gorsza w swój nałóg wprowadziłem Chomickiego i chyba będę miała na sumieniu nie tylko swoje nadprogramowe kilogramy.

Zabawne jest to,  że wcześniej wręcz nienawidziłam rukoli. Wydawała mi się obrzydliwa. Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez niej. Liczę na to że suma pozytywnych właściwości wszystkich składników,  których używam do robienia panini będzie równoważyła ich wady

Zaczęłam zabawę w ogród na balkonie…

Idealne życie z Instagrama



Uwielbiam Instagram. Spędzam tam zdecydowanie za dużo czasu, podglądając innych. 

Jakie oni mają życie! Rano wstają kiedy chcą, mają czas na kawę i ciastko, nierzadko w towarzystwie książki, niespieszny spacer z psem lub dzieckiem, trochę pracy bo przecież trzeba pracować. Później wege obiad w trendy knajpce w towarzystwie innych internetowych osobistości. Po obiedzie sesja zdjęciowa do nowego postu, praktyka jogi plus seriale na Netflixie. 

Sami freelancerzy z idealnym makijażem, idealnym życiem w stonowanych kolorach i w wiecznie uporządkowanej przestrzeni. 

Napatrzę się tak i myślę: taki freelance.. hmmm... może by tak? Praca mniej niż osiem godzin dziennie - marzenie. 

Problem w tym, że to wygląda tak ładnie tylko na obrazkach. Jakbym się uparła to według Instagrama też miałabym życie jak w bajce. Wróć! Mam życie jak w bajce.

Zależy jakie bajki lubisz. Ja nie lubię i nie wierzę w ideały. Wieczny spokój i błogostan nie dla mnie. Podobnie pastelowe kubki do kawy i kundelek ze schroniska. 

Wolę te cudowne niedoskonałości, które dodają charakteru. Mój wielki kubas z osłem z Kubusia Puchatka, który bywa czasem niedomyty. Kundelek ze schroniska doprowadziłby mój nos do zaniku od smarkania, a zresztą wolę wrednego kota z pogryzionymi uszami. Porządek mam jakiś dzień po generalnym sprzątaniu, a potem jest rzeczywistość czyli pełno książek i wełny dookoła mojego gniazda w rogu kanapy. Bo muszę mieć wszystko pod ręką. Nie sprzątam obsesyjnie każdego okruszka bo szkoda mi na to czasu. Owszem, można wyrobić sobie nawyki i mieć bardziej ogarnięty dom ale na to też szkoda mi czasu. 

Każdego dnia mam tylko 24 godziny i nie jestem w stanie zrobić wszystkiego co bym chciała. Nawet przy efektywności na poziomie hard.

Czasem napatrzę się na te obrazki i przez chwilę też tak chce ale zaraz przychodzi myśl, że to nie prawda. Ładny kadr i tyle. Wolę swoje niedoskonałe i nieuporządkowane kadry.

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty