Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #7 i nowości kwietniowe czyli poobijane kolana i tenorzy

Kwiecień trwał dla mnie wyjątkowo długo. Pierwszy raz od dawna czuję,  że dobrze wykorzystałam swój czas. I to dobrze bo początek maja okazał się mało łaskawy i wredne choróbsko na tydzień wyłączyło mnie z życia. Wszystkie plany runęły, energia zniknęła,  a mózg zamienił się w watę.

Pisałam Wam o swoim słomiany wdowieństwie. Pierwszy raz byłam tak długo sama i wiem jak dziwnie to brzmi w przypadku kobiety trzydzieści plus. Niemniej nadszedł ten moment i stwierdzam, że jednak bym przeżyła sama ale nie chcę. Druga osoba zmienia całkowicie dynamikę domu i jestem w stanie tolerować okruszki w kuchni.

Te kilka dni odsapnięcia od bycia Panią Domu naprawdę świetnie mi zrobiło i każdej z Was to polecam. Taki detoks od gotowania, sprzątania i zajmowania się kimś choćby w najmniejszym stopniu. Ja i tak mam bardzo dobrze bo z Chomickim wszystkie obowiązki dzielimy na pół, a prasowanie na przykład to tylko jego domena. Ja się tego parującego narzędzia tortur dla drobiu domowego nie ty…

Wolne miesiączkowe




We Włoszech wprowadzono dodatkowe dni wolne dla kobiet z okazji pierwszych dni miesiączki. W Polsce również padła taka propozycja. Z jednej strony uważam, że jest to genialny pomysł bo w pierwszy i często drugi dzień czuję się kiepsko i bardzo niekomfortowo w pracy. 
Pomijając ból, który udało mi się trochę opanować dzięki ćwiczeniu Jelenia i który zwalczam Apapem, zwyczajnie nie mam siły. Na zmienne nastroje również pomógł jeleń ale ze zmęczeniem i spadkiem sił nic nie mogę poradzić. Doskonale wiem, że nie tylko ja tak mam i że gros kobiet ma gorzej. Bo tabletki na ból nie pomagają, bo obfitość wymaga wizyt w toalecie co kilkadziesiąt minut. W takie dni najlepiej jest sobie wszystko odpuścić, odpoczywać i dbać o siebie. 
Druga strona medalu w dniach wolnych miesiączkowych jest taka, że byłyby to dni niepłatne na co mało kto może sobie pozwolić i co więcej, jeszcze bardziej pogorszyłyby sytuację kobiet na rynku pracy. Nie ukrywajmy, mamy gorzej od facetów. Nie dość, że często za wykonywanie takich samych obowiązków zarabiamy mniej, to wielu pracodawców dyskryminuje kobiety ze względu na dzieci. Na ich posiadanie lub możliwość zajścia w ciążę. Trochę jest to wina kobiet, które idą na L4 od razu po potwierdzeniu ciąży, mimo że nie mają absolutnie żadnych przeciwwskazań zdrowotnych do pracy. Idą bo mogą. Ciąża to nie choroba i uważam, że ze zwolnienia lekarskiego należy korzystać z głową. Żaden pracodawca nie chce zatrudnić pracownika, który ciągle jest na zwolnieniu. A niestety wiele kobiet tak robi. Często wymaga tego sytuacja bo dzieci na początku żłobka czy przedszkola muszą się wychorować. Niestety równie często L4 i opieką nad dzieckiem traktowane jest jak dodatkowe dni wolne. Patrząc całkowicie obiektywnie nie dziwię się pracodawcom ale niestety taka jest rolą kobiety, że rodzi i wychowuje dzieci co wymaga poświęceń. Jesteśmy więc dyskryminowany na rynku pracy co mnie osobiście doprowadzało do furii kiedy szukałam pracy. Będąc w wieku produkcyjnym na każdej rozmowie kwalifikacyjnej słyszałam pytanie o dziecko, posiadane albo planowane. Nie raz usłyszałam, że nie dostanę pracy bo mogę zajść w ciążę i zaraz zniknę na zwolnienie. Dlatego uważam, że bez całkowitej zmiany podejścia do kobiet na rynku pracy, dni wolne miesiączkowe mogą nam tylko zaszkodzić. 

Zresztą jak by to wyglądało? ''Szafie nie mogę przyjść do pracy bo mam okres''? Seriously? Jeśli ktoś ma regularny cykl to spoko, można by to planować ale co z osobami, których cykl szaleje albo które w ogóle nie mają okresu bo stosują spiralę? Ja tylko w przybliżeniu wiem kiedy dostanę okres. Czasami mam go regularnie, a czasami przychodzi kiedy chce. I jak niby miałabym to wytłumaczyć i co więcej udowodnić pracodawcy? Podpaskę zakrwawioną mu przynieść? A co z PMS-em? Czasami bardziej szkodliwe dla siebie i otoczenia jesteśmy tuż przed okresem. Znacie ten kawał, ze łatwiej negocjuje się z terrorystą niż z kobietą przed okresem? Taka prawda. U mnie nastroje ''niech mnie ktoś przytuli'' i ''kill'em all'' się przeplatają i zdecydowanie nie powinnam wtedy robić nic angażującego.

Jakkolwiek by nie ułatwiło mi życia, jestem przeciwna takiemu rozwiązaniu. A Ty?

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:

  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu

Komentarze

Popularne posty