Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #7 i nowości kwietniowe czyli poobijane kolana i tenorzy

Kwiecień trwał dla mnie wyjątkowo długo. Pierwszy raz od dawna czuję,  że dobrze wykorzystałam swój czas. I to dobrze bo początek maja okazał się mało łaskawy i wredne choróbsko na tydzień wyłączyło mnie z życia. Wszystkie plany runęły, energia zniknęła,  a mózg zamienił się w watę.

Pisałam Wam o swoim słomiany wdowieństwie. Pierwszy raz byłam tak długo sama i wiem jak dziwnie to brzmi w przypadku kobiety trzydzieści plus. Niemniej nadszedł ten moment i stwierdzam, że jednak bym przeżyła sama ale nie chcę. Druga osoba zmienia całkowicie dynamikę domu i jestem w stanie tolerować okruszki w kuchni.

Te kilka dni odsapnięcia od bycia Panią Domu naprawdę świetnie mi zrobiło i każdej z Was to polecam. Taki detoks od gotowania, sprzątania i zajmowania się kimś choćby w najmniejszym stopniu. Ja i tak mam bardzo dobrze bo z Chomickim wszystkie obowiązki dzielimy na pół, a prasowanie na przykład to tylko jego domena. Ja się tego parującego narzędzia tortur dla drobiu domowego nie ty…

Nowe w... wrzesień 2017

Nie wiem kiedy mi ten wrzesień minął, chociaż kiedy się dobrze zastanowię to jednak dużo się działo. 
Dużo mojego zmęczenia z czego nie jestem zadowolona i podjęłam konkretne plany aby temu zaradzić. Ich realizacja też bywa męcząca ale to takie pozytywne zmęczenie. Od razu cudów nie zdziałam ale obiecałam sobie, że koniec z tym uczuciem wyczerpania i kombinuję radośnie. 

Piszę ten post czekając na autobus do pracy w piękny, sobotni poranek. Słońce świeci mi prosto w oczy i lekki wiatr zawiewa włosy, które zasłaniają mi ekran ale zamiast się irytować doceniam to piękno. Nasza jesień zazwyczaj jest ponura i deszczowa. Takich dni jak dziś jest mało, a w tym tygodniu to już 4 taki dzień!. Chyba nigdy nie doceniałam tak małych rzeczy jak ostatnio. W końcu się tego nauczyłam i powiem Wam, że czuję się przez to szczęśliwszym człowiekiem. 



Wdrożyłam efektywność level hard i cieszę się efektami. Ciągle frustrowało mnie, że tyle chcę zrobić, a ciągle się nie wyrabiam. Jest już zdecydowanie lepiej bo nauczyłam się robić rzeczy w międzyczasie z czym miałam ogromny problem. Zazwyczaj sięgałam wtedy po telefon czy książkę, a przez te kilka minut zamiast tępego scrolowania instagrama można naprawdę sporo zrobić. Książki więc są zarezerwowane na czas śniadania i momenty największego zmęczenia, kiedy już na nic innego nie mam siły . Ubolewam trochę nad tym ograniczeniem bo mało mi. Niemniej korzyści z tego rozwiązania są na tyle przekonujące, że przy nim zostaję. 

Po raz pierwszy w życiu spałam sama w domu. Poważnie. 32 letnia baba bała się spać sama i zawsze jak Chomicki wyjeżdżał do pracy czy na koncert, szłam spać do mamy. Miałam z tym duży problem w dzieciństwie i byłam utrapieniem dla rodziców, kiedy chcieli gdzieś wyjść :) Pamiętam jak poszli na imieniny do sąsiadów piętro niżej. Ten sam budynek, nawet ich słyszałam bo dźwięk w nocy się niósł. Ale nie. Karolinka sama spać nie będzie i był taki ryk, że mama musiała wrócić :) Tym razem się zawzięłam, że koniec z tym i udało się. Całe trzy noce. Dla Was to może nic wielkiego ale dla mnie to kamień milowy. Chyba w końcu dorosłam. 

Kolejnym przejawem dorosłości jest próba uzdrowienia swojej diety. Już o jakiegoś czasu czułam, że to co jem nie do końca jest dla mnie dobre. Eksperymentowałam z glutenem, okazało się jednak, że to nie to. Ograniczyłam więc białe pieczywo i moje samopoczucie uległo radykalnej poprawie. Nie czuję się taką zamulona i ciężka. Muszę jeszcze wejść na wagę ale chyba coś mi ubyło. 
Edit niedziela rano: ubyło 2 kg 😁

To ewidentnie był miesiąc pracy nad sobą ale żeby nie było tak ambitnie to odkryłam nową kawiarnię. Wiedziałam wprawdzie o jej istnieniu ale uznałam, że to jakaś osiedlowa knajpka z kawą rozpuszczalną i ciastem z Lidla. Tymczasem Cafe Arabica podbiła moje serce tartą pistacjową. To jest miłość. Kawa mnie nie zachwyciła ale olać to. Tarta.... 😍



Tyle. Dziękuję za uwagę i zapraszam ponownie 😀 


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:

  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu

Komentarze

Popularne posty