Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Poza blogiem jest fajnie

Jakiś czas temu słuchałam podcastu Michała Szafrańskiego, w którym padło stwierdzenie, że jeśli bloger nie ma nic z prowadzenia bloga to traci motywację i najczęściej przestaje prowadzić bloga. 
Prawda.
Ja z prowadzenia bloga nie mam absolutnie nic i bardzo długo mi to nie przeszkadzało w jego prowadzeniu. Założyłam go z potrzeby pisania i dlatego trwał przez cały czas. Może się wydawać, że pisanie postów i prowadzenie bloga to nic takiego ale dopiero ten, kto sam spróbuje, wie że wymaga o sporego zaangażowania.
U mnie zaangażowanie bez motywacji nie występuje. Prawdą jest, że sama nie przykładałam się do rozwoju tego miejsca tak, jak teoretycznie powinnam. Ale! Blog nigdy nie był moim planem na życie. Nie wiązałam z nim rozwoju zawodowego czy planu na osiągnięcie jakiegoś dochodu. Nie spinałam się z powodu statystyk, nie próbowałam tworzyć zaangażowanej społeczności. Nie zamierzam tego robić nadal, a blog zostanie. Pisać będę ale tylko wtedy, kiedy odczuję taką potrzebę. Jeśli ze mną zo…

Wystarczy się postarać czyli kawa jak ze Starbucksa plus sekret idealnej pianki

Słowem wstępu: na blogu zobaczycie w najbliższym czasie kilka zmian. Jest już nowy szablon, zniknęła też część tekstów, których jakość oceniłam na zbyt niską. Przez ostre sito przechodzi też zakładka etykiety bo zależy mi na maksymalnym ich uproszczeniu. Zamierzam zliftingować niektóre stare posty i popracować nad jakością zdjęć.
Zależy mi aby było to miejsce, które odwiedza się z przyjemnością. Jasne i przejrzyste. Zdecydowanie bardziej uporządkowane od autorki 😋 Mam nadzieję, że zmiany Wam się spodobają bo ja jestem podekscytowana. Tymczasem zapraszam na post o jednej z moich największych przyjemności - kawie.

                                        ~~~~                                            
Jako wyznawczyni Starbucksa korzystam z każdej okazji do złożenia daniny w świątyni. Kraków w Starbucksy był bogaty więc codziennie jakiś z Chomickim odwiedzaliśmy. Jako rasowa blogerka wrzuciłam na Instagram zdjęcie kawy, pod którym pojawił się komentarz:



Zaczęłam się zastanawiać i w celach tylko i wyłącznie badawczych odwiedziłam kilka innych kawiarni. 

Ogólnie jest na plus ale mimo wszystko do Starbucksa im daleko. Dlaczego? 

Jakość ziaren ma znaczenie ale nie przypisuję mu pierwszego miejsca. Ilość wariacji smakowych też biorę pod uwagę ale to nadal nie to.
Przede wszystkim sieć na S wygrywa sposobem podania zarówno stacjonarnie, jak i na wynos. Ich kawa zwyczajnie pięknie wygląda. Jakość mleka czy bitej śmietany dla mnie ma ogromne znaczenie i tu też S wygrywa. W większości kawiarni niestety trafiamy na bitą śmietanę z dozownika, co jest obrzydliwe, a moje ulubione latem frappucino jest po prostu kawą wymieszaną ze zmielonym lodem i totalnie bez dodatków. Chlust do szklanki. 

Tak to i ja potrafię. 

A wystarczy się postarać. 

Jako że jemy również oczami to śmiem twierdzić, że takoż pijemy. Ja na pewno. Dlatego też w domu staram się, aby kawa była nie tylko smaczna ale też estetycznie podana. Piję jej sporo więc, żeby nie przesadzić, mam swój ulubiony gabaryt kubka czyli 350 ml. 

Jako że jeszcze nie mam ekspresu, a kawa sypana mnie brzydzi, piję rozpuszczalną. Tylko i wyłącznie Nescafe. Każda inna mi śmierdzi 😉

Żeby nie było nudno mam kilka wypróbowanych dodatków, dzięki którym także z dala od Starbucksa, mam namiastkę raju 😉

Przede wszystkim moja niedawna obsesja - Chai Latte Classic India z Krugera. Niestety do kupienia tylko w Niemczech lub przez Allegro. 


Oszalałam na punkcie tego typu kawy po wizycie w Pauzie. Było to dla mnie odkrycie na miarę stulecia. Seriously. Szukałam idealnej mieszanki ale dopiero Kruger stworzył tą jedyną.


Syropy Monzini to stosunkowo świeże odkrycie i całkowicie przypadkowe. Mam je w dwóch wariantach: Kokos i Irish Cream.
Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że to początek bardzo obiecującej znajomości 😋 Na tej dwójce na pewno się nie skończy.


Firma Mokate od dawna była moim ulubieńcem jeśli chodzi o smakowe kawy rozpuszczalne. Od lat na bazie ich orzechowego cappuccino robimy z mamą przepyszne ciasto, a wersja waniliowa stale gości w mojej szafce. Kiedy kilka miesięcy temu trafiłam na ich czekolady z serii Caffetteria Mokate, wiedziałam że muszę spróbować innych. 
W mojej kolekcji są czekolada mleczna czyli Milky i ciemna czyli Dark, obie są przepyszne. Poza tym skusiłam się na cappuccino o smaku szarlotki i słodkich trufli. Można je pić samodzielnie albo jako dodatek do kawy i ja często tą opcję wybieram.


Żeby było jak w Starbucksie w kawie musi być też mleko. Wprawdzie ogólnie używam produktów bez laktozy ale do kawy robię wyjątek i kupuję zwykłe mleko, byle tłuste, lub specjalną śmietankę do kawy. Wlanie jej ot tak nie da tego kawiarnianego efektu, trzeba więc ją spienić i najlepiej podgrzać. W podgrzewanie się wprawdzie nie bawię, co najwyżej wyjmę ją odpowiednio wcześniej z lodówki ale na spienianie bez zagracającego mi kuchnię urządzenia sposób już mam. Banalnie prosty ale uwierzcie, daje idealne rezultaty.

Trzymajcie się, poznacie mój sekret na mega smaczną kawę z pianką!



Bierzemy śmietankę, sprawdzamy czy jest dobrze zakręcona, po czym bardzo energicznie nią wstrząsamy. Po chwili robi się gęsta 😜

Ot i cała tajemnica.

Teraz szukam metody na domowe frappucino bez blendera czy kruszarki do lodu.

Kawa to jedna z moich największych miłości. Nie umiem i nie zamierzam z niej zrezygnować. Oczami wyobraźni już widzę w kuchni ekspres ciśnieniowy. Muszę tylko przekonać Chomickiego do takiego wydatku i znaleźć sposób na przygotowywanie posiłków  w powietrzu bo choć nasza kuchnia jest estetycznie i bardzo dobrze zrobiona, to pod względem ilości wolnych powierzchni płaskich jest do bani. Zdecydowanie wolę kupić ekspres i się męczyć niż  zrobić nową kuchnię.

Taka babska logika.

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:

  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu

Komentarze

Popularne posty