Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Poza blogiem jest fajnie

Jakiś czas temu słuchałam podcastu Michała Szafrańskiego, w którym padło stwierdzenie, że jeśli bloger nie ma nic z prowadzenia bloga to traci motywację i najczęściej przestaje prowadzić bloga. 
Prawda.
Ja z prowadzenia bloga nie mam absolutnie nic i bardzo długo mi to nie przeszkadzało w jego prowadzeniu. Założyłam go z potrzeby pisania i dlatego trwał przez cały czas. Może się wydawać, że pisanie postów i prowadzenie bloga to nic takiego ale dopiero ten, kto sam spróbuje, wie że wymaga o sporego zaangażowania.
U mnie zaangażowanie bez motywacji nie występuje. Prawdą jest, że sama nie przykładałam się do rozwoju tego miejsca tak, jak teoretycznie powinnam. Ale! Blog nigdy nie był moim planem na życie. Nie wiązałam z nim rozwoju zawodowego czy planu na osiągnięcie jakiegoś dochodu. Nie spinałam się z powodu statystyk, nie próbowałam tworzyć zaangażowanej społeczności. Nie zamierzam tego robić nadal, a blog zostanie. Pisać będę ale tylko wtedy, kiedy odczuję taką potrzebę. Jeśli ze mną zo…

Rezygnacja podstawą szczęśliwego życia?

Sztuka rezygnacji jest podstawą szczęśliwego życia. Do takich wniosków ostatnio doszłam. 

Jeśli masz zbyt wielu znajomych to nie dasz rady spotykać się ze wszystkimi albo będziesz się spotykać częściej z Panną X, rzadziej z Panem Y i w efekcie wśród Twoich znajomych pojawi się Pan Foch i przestanie być tak pięknie. Z kogoś musisz zrezygnować. Z kogoś albo z częstotliwości spotkań. Nie dasz rady spotykać się ze wszystkimi tak samo często, a niestety Twoi znajomi mogą nie zrozumieć dlaczego spotykasz się z nimi rzadziej, niż z kimś innym.

 
Masz kilka hobby. Wszystkie tak samo wciągające i miotasz się codziennie między jednym i drugim, tak naprawdę nie czerpiąc przyjemności z żadnego. 

Masz apetyt na chipsy serowe, śledzia i czekoladę. I nie, nie jesteś w ciąży. Chcesz zjeść to wszystko ale nie możesz. To znaczy możesz, ale później może być nieprzyjemnie. 

Widzisz już o co mi chodzi? Nie możesz mieć wszystkiego. Musisz wybrać. Albo jedno albo drugie. Dzisiaj rezygnujesz z kawy z Panną X, śledzi i serialu, a jutro nie spotkasz się z Panem Y, zapomnisz o czekoladzie i nie przeczytasz kolejnego rozdziało książki. 

Doba ma tylko 24 godziny. W tym czasie musimy zmieścić mnóstwo aktywności. Nawet najbardziej zaawansowani w organizacji czasu nie są w stanie zrobić wszystkiego w jeden dzień. Żyjemy tu, teraz i w tym momencie co nie znaczy, że czegoś nie możemy odłożyć na później. Może nie na weekend czy za dwa tygodnie od piątku ale na następny dzień. 



Wybór tego na czym Ci w tym momencie najbardziej zależy i rezygnacja z innych rzeczy jest potwornie dla mnie trudna i ciągle się tego uczę. Są różne taktyki. 
Planowanie tygodnia na zasadzie dzisiaj czytam, jutro biegam, pojutrze maluje itd. Ma to swój urok ale tak sztywne trzymanie się grafiku nie jest dla każdego. 
Na drugim biegunie jest płynne manewrowanie aktywnościami w zależności od innych warunków. Dla mnie chyba najbardziej efektywne jest połączenie obu metod ale to nie jest żadne odkrycie bo ja uparcie staram się być człowiekiem środka. 
Podziwiam ludzi zdyscyplinowanych, trzymających się planu i realizujących go w 100%. To cholernie ciężka sprawa. Bardzo chce wyrobić w sobie taką dyscyplinę. Będzie mi łatwiej ogarnąć wszystko, czym chce się zajmować. Prościej by było darować sobie kilka rzeczy i skupić się na 1 czy 2... Eeeee 
Nierealne. 
Rezygnacja jest czymś zupełnie innym niż odpuszczanie. W obu przypadkach nie jest łatwo ale myślę, że warto nad tym popracować. 



Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:


  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty