Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #8 czyli nowości majowe i czerwcowe bo tak mi różowo

Dzisiaj mam dla Was zbiór nowości z maja i czerwca oraz polecajki do poczytania i pooglądania. Z opóźnieniem ale to u mnie już normalne 😀
Moją absolutną obsesją w maju stały się przekąski typu panini. Trafiłam na tą kanapkę przez przypadek,  byłam bardzo głodna,  a w kawiarni w której byłam umówiona z koleżanką nie było nic innego co wyglądało dla mnie na jadalne.  Spróbowałam więc i to jest to. Jem je co wieczór i ciągle  wprowadzam inne dodatki. Jednak mozzarella i rukola muszą być. To podstawa. Jednym słusznym dodatkiem wydaje się póki co  boczek. #teamboczek i tyle. Co gorsza w swój nałóg wprowadziłem Chomickiego i chyba będę miała na sumieniu nie tylko swoje nadprogramowe kilogramy.

Zabawne jest to,  że wcześniej wręcz nienawidziłam rukoli. Wydawała mi się obrzydliwa. Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez niej. Liczę na to że suma pozytywnych właściwości wszystkich składników,  których używam do robienia panini będzie równoważyła ich wady

Zaczęłam zabawę w ogród na balkonie…

Miesiąc w zdjęciach #15


Marzec był wprawdzie jeszcze zimowy i nieprzyjemny ale za to całkiem owocny dla mnie. Działo się dużo, działo się fajnie, działo się ogólnie więc nie pamiętałam o robieniu zdjęć :) Motywował mnie tylko udział w Wiosennym Wyzwaniu Simplife. Na wyniki wyzwania dalej czekam ale bez względu na to jakie będą, czuję się wygrana. Zrobiłam dużo, zmieniłam dużo, czuję się o wiele lepiej ze sobą wewnętrznie, zewnętrznie oraz o wiele lepiej w moich czterech kątach bo w końcu pokonałam szufladę z sentymentami :) Brawo ja :)


Najlepszą szarlotkę na świecie robi moja Mama. Szarlotkę z jabłek, nie z jakiś tam musów czy kupnych dżemów. Z jabłek. Nie mogą być za słodkie, ani za kwaśne, za mokre, ani za suche. Muszą być idealne.


Dzięki takim jabłkom i temu czemuś, co ma tylko moja Mama, szarlotka dosłownie się rozpływa w ustach. Umilała mi pracę, dawkowałam ją sobie ostrożnie ale starczyła tylko na 3 dni :(


W ramach pocieszenia chyba jeździliśmy z Chomickim do McCafe. Taka nasza mała słabość.


Jakoś kulinarnie zaczynam ten miesiąc, ale muszę się pochwalić kebabem home made ;) Wyszedł lepiej niż kupny.


I'm addicted ;D Miałam poprzestać na pierwszych 2 numerach, jakoś tak wyszło, że kupuję kolejne i kolejne. Nadal jestem pod wrażeniem, w Art Terapii podoba mi się wszystko. Wzory do kolorowania, dodatki i gratisy. Z czystą przyjemnością wydaję  te 15 zł.



Dzień kobiet i przepiękne tulipany od Chomickiego.


Za każdym razem kiedy widzę taką mgłę przypomina mi się film o tym tytule i rozglądam się za podejrzanymi mackami wyłaniającymi się znienacka ;)


Poniosło mnie w bibliotece. Miałam tylko oddać książkę.... Droga królów to bagatela niecały tysiąc stron. W dodatku to tom pierwszy! Będzie uczta ;D


Po co mi siłownia, w pracy mam niezłą gimnastykę. Dostawa towaru w ekskluzywnym butiku internetowym ;p


Czuję się obserwowana...


Idealny wieczór, idealny weekend :)


Nastrojowo i kawowo.


Podejście numer dwa - ała!


Króliczki wielkanocne, te uszy.... Mam słabość do tych kicajców ;)


Znowu McCafe, tym razem w babskim towarzystwie.


W końcu się dogadałyśmy z maszyną czego korzyści zbiera Chomicki. Wszystkie spodnie skrócone ;)


Próba zdrowego odżywiania się. Gdyby nie boczek, który zawsze dodaję do tego obiadu, byłoby to naprawdę zdrowe danie :)


Mgliście po raz kolejny. Tym razem w drodze. Macek nie było ;p


Hello :)


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:

Komentarze

Popularne posty