Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Poza blogiem jest fajnie

Jakiś czas temu słuchałam podcastu Michała Szafrańskiego, w którym padło stwierdzenie, że jeśli bloger nie ma nic z prowadzenia bloga to traci motywację i najczęściej przestaje prowadzić bloga. 
Prawda.
Ja z prowadzenia bloga nie mam absolutnie nic i bardzo długo mi to nie przeszkadzało w jego prowadzeniu. Założyłam go z potrzeby pisania i dlatego trwał przez cały czas. Może się wydawać, że pisanie postów i prowadzenie bloga to nic takiego ale dopiero ten, kto sam spróbuje, wie że wymaga o sporego zaangażowania.
U mnie zaangażowanie bez motywacji nie występuje. Prawdą jest, że sama nie przykładałam się do rozwoju tego miejsca tak, jak teoretycznie powinnam. Ale! Blog nigdy nie był moim planem na życie. Nie wiązałam z nim rozwoju zawodowego czy planu na osiągnięcie jakiegoś dochodu. Nie spinałam się z powodu statystyk, nie próbowałam tworzyć zaangażowanej społeczności. Nie zamierzam tego robić nadal, a blog zostanie. Pisać będę ale tylko wtedy, kiedy odczuję taką potrzebę. Jeśli ze mną zo…

Miesiąc w zdjęciach #15


Marzec był wprawdzie jeszcze zimowy i nieprzyjemny ale za to całkiem owocny dla mnie. Działo się dużo, działo się fajnie, działo się ogólnie więc nie pamiętałam o robieniu zdjęć :) Motywował mnie tylko udział w Wiosennym Wyzwaniu Simplife. Na wyniki wyzwania dalej czekam ale bez względu na to jakie będą, czuję się wygrana. Zrobiłam dużo, zmieniłam dużo, czuję się o wiele lepiej ze sobą wewnętrznie, zewnętrznie oraz o wiele lepiej w moich czterech kątach bo w końcu pokonałam szufladę z sentymentami :) Brawo ja :)


Najlepszą szarlotkę na świecie robi moja Mama. Szarlotkę z jabłek, nie z jakiś tam musów czy kupnych dżemów. Z jabłek. Nie mogą być za słodkie, ani za kwaśne, za mokre, ani za suche. Muszą być idealne.


Dzięki takim jabłkom i temu czemuś, co ma tylko moja Mama, szarlotka dosłownie się rozpływa w ustach. Umilała mi pracę, dawkowałam ją sobie ostrożnie ale starczyła tylko na 3 dni :(


W ramach pocieszenia chyba jeździliśmy z Chomickim do McCafe. Taka nasza mała słabość.


Jakoś kulinarnie zaczynam ten miesiąc, ale muszę się pochwalić kebabem home made ;) Wyszedł lepiej niż kupny.


I'm addicted ;D Miałam poprzestać na pierwszych 2 numerach, jakoś tak wyszło, że kupuję kolejne i kolejne. Nadal jestem pod wrażeniem, w Art Terapii podoba mi się wszystko. Wzory do kolorowania, dodatki i gratisy. Z czystą przyjemnością wydaję  te 15 zł.



Dzień kobiet i przepiękne tulipany od Chomickiego.


Za każdym razem kiedy widzę taką mgłę przypomina mi się film o tym tytule i rozglądam się za podejrzanymi mackami wyłaniającymi się znienacka ;)


Poniosło mnie w bibliotece. Miałam tylko oddać książkę.... Droga królów to bagatela niecały tysiąc stron. W dodatku to tom pierwszy! Będzie uczta ;D


Po co mi siłownia, w pracy mam niezłą gimnastykę. Dostawa towaru w ekskluzywnym butiku internetowym ;p


Czuję się obserwowana...


Idealny wieczór, idealny weekend :)


Nastrojowo i kawowo.


Podejście numer dwa - ała!


Króliczki wielkanocne, te uszy.... Mam słabość do tych kicajców ;)


Znowu McCafe, tym razem w babskim towarzystwie.


W końcu się dogadałyśmy z maszyną czego korzyści zbiera Chomicki. Wszystkie spodnie skrócone ;)


Próba zdrowego odżywiania się. Gdyby nie boczek, który zawsze dodaję do tego obiadu, byłoby to naprawdę zdrowe danie :)


Mgliście po raz kolejny. Tym razem w drodze. Macek nie było ;p


Hello :)


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:

Komentarze

Popularne posty