Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #8 czyli nowości majowe i czerwcowe bo tak mi różowo

Dzisiaj mam dla Was zbiór nowości z maja i czerwca oraz polecajki do poczytania i pooglądania. Z opóźnieniem ale to u mnie już normalne 😀
Moją absolutną obsesją w maju stały się przekąski typu panini. Trafiłam na tą kanapkę przez przypadek,  byłam bardzo głodna,  a w kawiarni w której byłam umówiona z koleżanką nie było nic innego co wyglądało dla mnie na jadalne.  Spróbowałam więc i to jest to. Jem je co wieczór i ciągle  wprowadzam inne dodatki. Jednak mozzarella i rukola muszą być. To podstawa. Jednym słusznym dodatkiem wydaje się póki co  boczek. #teamboczek i tyle. Co gorsza w swój nałóg wprowadziłem Chomickiego i chyba będę miała na sumieniu nie tylko swoje nadprogramowe kilogramy.

Zabawne jest to,  że wcześniej wręcz nienawidziłam rukoli. Wydawała mi się obrzydliwa. Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez niej. Liczę na to że suma pozytywnych właściwości wszystkich składników,  których używam do robienia panini będzie równoważyła ich wady

Zaczęłam zabawę w ogród na balkonie…

Miesiąc w zdjęciach #13


Po raz kolejny w tym roku jestem uwięziona w domu na L4. Korzystając z okazji, że gorączka nie przekracza 38 stopni, przygotowałam kolejny miesiąc w zdjęciach. Przeglądając je stwierdziłam, że nawet mimo ciągle złego samopoczucia był to dobry miesiąc. Dużo się działo i nadal dużo się dzieje. Jestem zadowolona z tego, co mnie otacza. Dosyć tych wynurzeń, jedziemy:


Pierwszy stycznia i pierwszy śnieg w tym roku ;) Jak zwykle początek roku mamy wyjazdowy, urodziny teścia to nie przelewki :) Panowie degustowali Carlsbergi, a ja połykałam kolejne strony książki.


Było miło i spokojnie. Podobno jaki pierwszy dzień roku, taki cały rok. Czyli Chomicki ma być cały rok na kacu, a ja niedojedzona? :P


Droga powrotna już prawie bez śniegu ale za to z przyjemnie szczypiącym w poliki mrozem ;D Uwielbiam taką pogodę.


Pierogarnia braci Jastrzębskich pojawiła się u nas pod koniec roku. Byli my, spróbowali i raczej nie wrócą. Jak widać dekoracja talerza przyciąga uwagę :) Chyba tylko po to, żeby odciągnąć ją od zbyt wysokich cen. Nie wiem jak dla Was, ale wg mnie 11 zł za 5 pierogów to trochę za dużo. Były przepyszne i to muszę im przyznać, ale cena skutecznie zniechęca. Chomicki wziął dużą porcję czyli 8 szt. za 13 zł i wrócił do domu głodny. Szkoda bo naprawdę smacznie było.


Urodzinowe kwiatki dla babci...


.. i moje ulubione ciasto u mamy. Nie ma lepszego. Bez dyskusji.


Przepyszna kawa w Cafe Mondo razem z przyszłą ''małą i wredną sędziną''. Mała i wredna już jest ale towarzyszyła mi dzielnie na WOŚP-owym koncercie zespołu Chomickiego, czyli Sto Milionów. Panowie poszli w zupełnie inną stronę, niż początkowo się wydawało i zdecydowanie jest to dobra strona.


Działo się :)


Działo, działo i tak zadziało, że bez wspomagaczy nie byłam w stanie przetrwać dnia. Z racji panujących wówczas mrozów i niezbyt wydajnego ogrzewania, nieco w pracy marzłam.


Żeby nie zamarznąć zakładałam co grubsze elementy garderoby, często z zabawnym rezultatem ;) Mimo wszystko uważam, że nie przebiłam swoich outfitów z okresu kiedy Chomicki mieszkał jeszcze na stancji i często u niego bywałam, było lato więc z domu wychodziłam w topie i spódnicy, a wracałam w tejże spódnicy ale również w swetrze Chomickiego. Grubym, zimowym. Wyobraźcie to sobie: letnia, długa spódnica i sandały plus gruby, męski sweter ;D Tylko chustki na głowie brakowało i do pługa! ;D


Chora czy nie, zaczęłam realizować jedno z moich największych marzeń. Nie spodziewałam się, że da mi to tak pozytywnego kopa ;)


Przez choróbsko ucierpiały za to nasze obiady. Nie dość, że był to bardzo intensywny okres, to czasami nie byłam w stanie stać nad kuchenką. Pizza z mikrofali ratowała sytuację. Jakkolwiek pracochłonne nie byłoby gotowanie to wolę spędzić codziennie jakiś czas w kuchni, niż ciągle jeść rzeczy do odgrzania lub na mieście, a już w ogóle nie wyobrażam sobie, żeby nie jeść obiadu. Mnóstwo moich dzieciatych znajomych ma podejście ''ja nie muszę jeść obiadu, zrobię sobie kanapkę, a dziecko je w szkole/przedszkolu''. Nosz w mordę jeża.... Rozumiem gdyby to wynikało z oszczędności i bardzo złej sytuacji finansowej, ale ludzie! To Wy macie zapewnić temu dziecku warunki do życia, bezpieczeństwo i stabilizację, nie odżywiając się właściwie szkodzicie swojemu zdrowiu, a tym samym dziecku, bo kto się nim zajmie jak mamusia i tatuś nie będą mieli na nic siły???


W ramach wyhamowania odrobinę, zajęłam się intensywnie kolorowankami. Ostatnio trafiłam na Instagramie na profile osób, które kolorują tak, że mi teraz głupio, że w ogóle wzięłam do rąk kredki... 


Czytanie jest bezpieczniejsze, w tym jestem naprawdę dobra ;) Styczeń czytelniczo wypadł naprawdę dobrze i ogólnie przyjemnie bo trafiłam na świetne pozycje. Czuję się ostatnio strategicznym klientem Biedronki, nikt nie kupuje u nich tyle chusteczek do nosa co ja.


Korzystając z tego, że Chomicki wybył na kolejny koncert, nadrabiałam bajkowe zaległości. Hotel Transylwania 2 trochę mnie rozczarował, jedynka była świetna, dwójka znacznie słabsza. Za to na Krainie Lodu ryczałam jak bóbr. Co zrobić, baba ze mnie ;)


Nadal uparcie nadrabiam zaległości w Gwiezdnych Wojnach. Chociaż ci dwaj panowie są rewelacyjni to moje serce skradł BB8 z najnowszej części. 


Żeby nie było, że w Biedronce kupuję tylko chusteczki :) Opanowałam się bo początkowo w koszyku było dużo więcej ;D 


Na koniec na poważnie ;) A co!

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.


Komentarze

Popularne posty