Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #8 czyli nowości majowe i czerwcowe bo tak mi różowo

Dzisiaj mam dla Was zbiór nowości z maja i czerwca oraz polecajki do poczytania i pooglądania. Z opóźnieniem ale to u mnie już normalne 😀
Moją absolutną obsesją w maju stały się przekąski typu panini. Trafiłam na tą kanapkę przez przypadek,  byłam bardzo głodna,  a w kawiarni w której byłam umówiona z koleżanką nie było nic innego co wyglądało dla mnie na jadalne.  Spróbowałam więc i to jest to. Jem je co wieczór i ciągle  wprowadzam inne dodatki. Jednak mozzarella i rukola muszą być. To podstawa. Jednym słusznym dodatkiem wydaje się póki co  boczek. #teamboczek i tyle. Co gorsza w swój nałóg wprowadziłem Chomickiego i chyba będę miała na sumieniu nie tylko swoje nadprogramowe kilogramy.

Zabawne jest to,  że wcześniej wręcz nienawidziłam rukoli. Wydawała mi się obrzydliwa. Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez niej. Liczę na to że suma pozytywnych właściwości wszystkich składników,  których używam do robienia panini będzie równoważyła ich wady

Zaczęłam zabawę w ogród na balkonie…

Jak świętować i nie zwariować



Świat ogarnęła gorączka przedświątecznych przygotowań. Dookoła widzę wymęczone kobiety, ze zrujnowanym manikiurem i ukrywających się facetów, którzy wolą zniknąć z pola widzenia pod pretekstem dłuższej pracy albo poszukiwania idealnego drzewka. Widzę okna myte o przeróżnych porach, od 6 rano do 23, w słońcu albo ulewnym deszczu. Trzepią się dywany, myją się szafki, wózki w sklepach zapełniają się do granic możliwości. w skrócie: ludzi opanował totalny kociokwik.
W pracy non stop słyszę o tym jak mało czasu już zostało i obożejakjasięwyrobię ??? Zastanawia mnie jedno, czy w tej gonitwie porządkowo - konsumpcyjnej nie ginie duch świąt? 
Czy w świętach naprawdę chodzi o to, żeby mieć posprzątane w szafkach i wytrzepane dywany, na których stoi stół zawalony potrawami, które później wyrzucimy nie będąc w stanie ich przejeść? Chodzi o prezenty, z których połowa trafi do szafy/szuflady albo na Allegro/OLX?
Pod tym natłokiem przepadła  gdzieś potrzeba przebywania z najbliższymi, cieszenia się tym wspólnym, wyjątkowym czasem, radość ze światełek na choince, pierwszej gwiazdki i ''Kevina samego w domu''. 
Powiedzcie mi szczerze, czy naprawdę w domu macie taki syf, że absolutnie musicie pucować go od podłogi po sufit? Świat się zawali bo nie poukładaliście miseczek, talerzyków, garnków i kubeczków? Czy naprawdę absolutnie musicie pucować okna w środku nocy, przypłacając to ostrym przeziębieniem? 
Czy potrzebujecie 12 potraw plus 4 ciasta i 5 sałatek? Nie wystarczą 4 potrawy, dwa ciasta i jedna sałatka? W ilościach do zjedzenia przez przeciętną rodzinę, a nie pułk wojska?
Czy prezenty muszą być drogie i wypasione ''bo poniżej stówy to nie wypada''?
Seriously?
Ja nie sprzątam bardziej niż zwykle. Mieszkanie jest sprzątane raz w tygodniu, od podłogi po sufit. W szafkach sprzątam jak mnie najdzie, czyli kilka razy w roku, firanki niedawno prałam, okna od środka lśnią ale na zewnątrz nie myję bo jest za zimno. Prezenty kupuję symboliczne i takie, do których mam pewność, że będą trafione. Upiekę ciasto. Jedno. Pomogę mamie usmażyć rybę, zrobić pierogi, pokroję zieleninę na sałatkę. I koniec.
Zamierzam cieszyć się z tego, że będziemy wszyscy razem. Przede wszystkim, że BĘDZIEMY bo kto wie, co będzie za rok. Zjem pierogi z kapustą i grzybami, rzucę się na dorsza i spojrzę krzywo na sałatkę bo jakoś za dużo wyszło majonezu. Wręczę moje skromne podarki w absolutnie nie dizajnerskich opakowaniach i mam gdzieś czy coś dostanę bo wolę coś dać i cieszyć się z czyjejś radości. Będę oglądać świąteczne filmy, spać, jeść i doceniać to, że mogę to robić. 
Wam radzę to samo. Wyluzujcie, naprawdę nie musicie robić wszystkiego bo tak trzeba i wypada. Róbcie to jeśli chcecie i sprawi Wam to przyjemność, ale tylko wtedy. Celebrujcie ten czas, doceńcie to co macie i relaksujcie się ile wlezie.
W świętach nie chodzi o sprzątanie, gotowania i prezenty czyli zmęczenie, przejedzenie i długi. Ma być przyjemnie. Ma być nam dobrze. Mamy BYĆ w tym momencie, w tym czasie, w tym miejscu.
Tego Wam i sobie życzę. 

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty