Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Poza blogiem jest fajnie

Jakiś czas temu słuchałam podcastu Michała Szafrańskiego, w którym padło stwierdzenie, że jeśli bloger nie ma nic z prowadzenia bloga to traci motywację i najczęściej przestaje prowadzić bloga. 
Prawda.
Ja z prowadzenia bloga nie mam absolutnie nic i bardzo długo mi to nie przeszkadzało w jego prowadzeniu. Założyłam go z potrzeby pisania i dlatego trwał przez cały czas. Może się wydawać, że pisanie postów i prowadzenie bloga to nic takiego ale dopiero ten, kto sam spróbuje, wie że wymaga o sporego zaangażowania.
U mnie zaangażowanie bez motywacji nie występuje. Prawdą jest, że sama nie przykładałam się do rozwoju tego miejsca tak, jak teoretycznie powinnam. Ale! Blog nigdy nie był moim planem na życie. Nie wiązałam z nim rozwoju zawodowego czy planu na osiągnięcie jakiegoś dochodu. Nie spinałam się z powodu statystyk, nie próbowałam tworzyć zaangażowanej społeczności. Nie zamierzam tego robić nadal, a blog zostanie. Pisać będę ale tylko wtedy, kiedy odczuję taką potrzebę. Jeśli ze mną zo…

Dlaczego nigdy nie zostanę popularnym blogerem




W sieci można znaleźć setki poradników o tym, jak zostać popularnym blogerem. O czym pisać. Jak pisać. Jak blog powinien wyglądać. Pomijam to, że rady dotyczące tematyki bloga są dla mnie bez sensu, w końcu treści publikowane powinny być odbiciem autora. Kwestie tego jak się pisze i jak blog wygląda są również bardzo indywidualne. Nie wiem jak Wy, ale ja najbardziej lubię te blogi, które się wyróżniają, które nie poruszają modnych w danym momencie tematów, ani nie dostosowują szaty graficznej do tych najbardziej poczytnych blogów. Blogi, w których autor ''wychodzi'' z każdego słowa, jest dla mnie o wiele bardziej wartościowy niż komercyjny bełkot.
Gdziekolwiek bym teraz nie kliknęła to sieć zalana jest poradnikami zakupowymi na święta albo gadżetami adwentowymi w wersji DIY. Wiem, że niektórzy mają problem z kupnem prezentów. Wydaje mi się jednak, że jeśli znasz swoich najbliższych, wiesz co lubią, to prezent nie będzie problemem.  U mnie więc takiego poradnika nie znajdziecie, a DIY mnie nie kręci aż tak, żeby o tym pisać.
Na tle tego wszystkiego stwierdziłam, że jest kilka punktów, przez które nigdy nie zostanę popularną blogerką. 
Po primo: nie piszę regularnie. Wg wspomnianych poradników jest to największy grzech blogera. Wpisy powinny pojawiać się systematycznie, najlepiej o tych samych godzinach. Jak ja piszę - sami widzicie. Pisanie sprawia mi przyjemność, ale robienie z tego obowiązku zwyczajnie ją odbiera. Blog powstał dla przyjemności, mojej i Waszej (mam nadzieję). Nie piszę dla pieniędzy czy innych korzyści mniej lub bardziej materialnych.
Po drugie primo: nie poruszam popularnych tematów. Bo po co? Jeśli X osób przede mną poruszyło dany temat, to uważam go za wyczerpany. Chyba że wszyscy pominęli interesujący mnie aspekt, co się raczej nie zdarza.
Po trzecie primo: nie organizuję konkursów i rozdań. Nie zamierzam organizować ich w przyszłości, chociaż kto wie co mi odbije?
Po czwarte primo: nie udzielam się na innych blogach. Tzn udzielam, ale wg poradników zdecydowanie za mało. Powinnam komentować każdy wpis, na co najmniej 10 blogach. 
Po piąte primo: nie jestem w stałym kontakcie z czytelnikami. Powinnam  na bieżąco informować o tym co robię na FB, Instagramie, Twitterze, Snapchatcie i oczywiście mieć konto na Ask.fm. FB służy mi tylko do informowania o nowych postach, Instagram bardziej mnie kręci ale reszta ''mediów społecznościowych'' jest mi totalnie obca. Nie sądzę, żeby to się zmieniło. 
Po szóste primo: nie zasypuję bloga zdjęciami siebie, moich bliskich, domu, pracy, kota i ulubionego garnka. Zdjęcie, które raz trafi do internetu już na zawsze w nim zostaje. Wiele zdjęć zostaje później wykorzystanych bez wiedzy autora, na naprawdę różne sposoby, często obraźliwe. Jestem też przeciwnikiem wrzucania do sieci zdjęć dzieci. Nie wiadomo nigdy kto i jak takie zdjęcia wykorzysta. Szlag mnie trafia kiedy wchodzę na prywatnego FB i widzę, że ktoś ze znajomych dodał 100 zdjęć z wakacji. Jedno od drugiego różni się tylko miną czy spojrzeniem. Po jaką cholerę? Byłeś na Majorce, fajnie, ale po co zasypywać profil zdjęciami, których i tak nikt nie obejrzy bo podda się po 20 zdjęciach?

To takie moje przemyślenia z ostatnich dni. Jak już pisałam, blog powstał dla przyjemności, nie popularności ale bardzo mnie cieszy każdy komentarz czy ślad Waszej obecności dlatego gorąco zachęcam do komentowania ;)


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty