Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #7 i nowości kwietniowe czyli poobijane kolana i tenorzy

Kwiecień trwał dla mnie wyjątkowo długo. Pierwszy raz od dawna czuję,  że dobrze wykorzystałam swój czas. I to dobrze bo początek maja okazał się mało łaskawy i wredne choróbsko na tydzień wyłączyło mnie z życia. Wszystkie plany runęły, energia zniknęła,  a mózg zamienił się w watę.

Pisałam Wam o swoim słomiany wdowieństwie. Pierwszy raz byłam tak długo sama i wiem jak dziwnie to brzmi w przypadku kobiety trzydzieści plus. Niemniej nadszedł ten moment i stwierdzam, że jednak bym przeżyła sama ale nie chcę. Druga osoba zmienia całkowicie dynamikę domu i jestem w stanie tolerować okruszki w kuchni.

Te kilka dni odsapnięcia od bycia Panią Domu naprawdę świetnie mi zrobiło i każdej z Was to polecam. Taki detoks od gotowania, sprzątania i zajmowania się kimś choćby w najmniejszym stopniu. Ja i tak mam bardzo dobrze bo z Chomickim wszystkie obowiązki dzielimy na pół, a prasowanie na przykład to tylko jego domena. Ja się tego parującego narzędzia tortur dla drobiu domowego nie ty…

Ciasteczka karmelowe



Jakiś czas temu grzebiąc w sieci, znalazłam przepis na ciasteczka karmelowe. Moją uwagę przyciągnął oczywiście karmel w nazwie ;D. Wydały mi się banalnie proste w wykonaniu.

Składniki:
  • 200 g masła,
  • 9 łyżek cukru (u mnie 7 łyżek ksylitolu),
  • 2 łyżki miodu,
  • 2 kubki (500 ml) mąki,
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia.

Przygotowanie:

Wszystkie składniki wrzucamy do miski, masło najlepiej pociąć na małe kawałeczki i wyjąć z lodówki co najmniej godzinę wcześniej, żeby trochę zmiękło.


Miksujemy do momentu, aż ciasto osiągnie konsystencję kruszonki.

 

W oryginalnym przepisie autorka radziła podzielić ciasto na 4 części, czego ja nie zrobiłam bo przecież nie mogą wyglądać za ładnie. Ugniatałam ciasto w ruloniki, które później lekko rozpłaszczałam i układałam na wyłożonej papierem blaszce. 



Cała procedura zajęła mi jakieś 2 minuty. Zamiast ruloników można ugnieść małe kółeczka, też będą ciekawie wyglądały.
Ciastka pieczemy w nagrzanym piekarniku w temperaturze 175 stopni przez około 20 minut. Najlepiej do nich zaglądać i wyjąć w momencie, kiedy się zarumienią. Jeśli zdecydujemy się na ruloniki, najlepiej pokroić je w mniejsze kawałki tuż po wyjęciu z piekarnika.
Są słodkie, miękkie i mają cudowny maślany posmak. Mało w nich karmelu, ale może to wina ksylitolu, który zachowuje się jednak trochę inaczej niż cukier. Niemniej są idealnym dodatkiem do kawy, herbaty czy po prostu do chrupnięcia.
Wykonanie zajmuje jakieś 15 minut z wliczonym zmywaniem. Naprawdę polecam, spróbujcie ;)

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty