Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Poza blogiem jest fajnie

Jakiś czas temu słuchałam podcastu Michała Szafrańskiego, w którym padło stwierdzenie, że jeśli bloger nie ma nic z prowadzenia bloga to traci motywację i najczęściej przestaje prowadzić bloga. 
Prawda.
Ja z prowadzenia bloga nie mam absolutnie nic i bardzo długo mi to nie przeszkadzało w jego prowadzeniu. Założyłam go z potrzeby pisania i dlatego trwał przez cały czas. Może się wydawać, że pisanie postów i prowadzenie bloga to nic takiego ale dopiero ten, kto sam spróbuje, wie że wymaga o sporego zaangażowania.
U mnie zaangażowanie bez motywacji nie występuje. Prawdą jest, że sama nie przykładałam się do rozwoju tego miejsca tak, jak teoretycznie powinnam. Ale! Blog nigdy nie był moim planem na życie. Nie wiązałam z nim rozwoju zawodowego czy planu na osiągnięcie jakiegoś dochodu. Nie spinałam się z powodu statystyk, nie próbowałam tworzyć zaangażowanej społeczności. Nie zamierzam tego robić nadal, a blog zostanie. Pisać będę ale tylko wtedy, kiedy odczuję taką potrzebę. Jeśli ze mną zo…

2015


To był dobry rok. Zaczął się kiepskim nastrojem, kończy dużo lepszym, uogólniając był dobry. Jest co wspominać ;)
Przeczytałam 103 książki, obejrzałam 72 filmy plus setki (seriously) odcinków różnych seriali, nie wspominając o tych, które przespałam :D. Byłam w kilku miejscach, które chciałam zobaczyć, zrobiłam rzeczy, które chciałam zrobić.
Poznałam wiele nowych smaków i kombinowałam kulinarnie, co w moim przypadku jest nowością. Wyjście poza bułkę z serem to naprawdę sukces ;) Wypiłam hektolitry kawy, wiele w naprawdę świetnym towarzystwie.
Poznałam nowych ludzi, zaręczyłam się i intensywnie nad sobą pracowałam. Śmiało mogę określić rok 2015 jako rok pracy nad sobą. Nie wiem skąd wzięła mi się ta potrzeba ale zadowolona jestem z jej pojawienia się i z efektów, które moja praca przyniosła. Lekko nie było bo oporny ze mnie suseł.
Od roku wprowadzam w swoje życie minimalizm. Nadal się go uczę, pracuję nad tym każdego dnia. Po roku mogę już śmiało powiedzieć, że wiem o czym mówię :) Minimalizm ma mnóstwo plusów. Wprowadził w moje życie prostotę, lekkość, porządek. Ma też minusy. Ogromnie wzrosły moje wymagania zarówno w kwestii materialnej jak i niematerialnej. Zakupy to teraz koszmar, ich efekty są za to o wiele bardziej satysfakcjonujące. Nie znaczy to, że taka jestem mądra i nie popełniłam żadnych błędów. Popełniłam ich mnóstwo. Głównie jeśli chodzi o ubrania. Kupiłam kilka złych jakościowo rzeczy i kilka, które nie były mi tak koniecznie potrzebne ale zwyczajnie chciałam je mieć. Staram się ich nie żałować. Tego też nauczył mnie minimalizm.
Jestem zadowolona z tego roku i mam mnóstwo planów na 2016. Zamierzam zrealizować kilka marzeń z listy i wiem, że mi się to uda. Czeka na mnie duuuużo świetnych książek i filmów, mnóstwo miejsc do zobaczenia i rzeczy do zrobienia. Już się na to cieszę :) A Wy? Jakieś plany? Marzenia? Jakie by nie były, na pewno Wam się uda :) Ja w to wierzę i Wy też powinniście ;) 
Kusiło mnie stworzenie listy planów i rzeczy, które zamierzam zrobić w 2016. Jednak nie, nie robię. Lista marzeń wystarczy, po co przypisywać im konkretną datę. Trochę spontaniczności nie zaszkodzi, a ograniczając się tylko do punktów na liście można stracić z oczu inne, dużo ciekawsze opcje. Mam przeczucie, że to będzie fantastyczny rok ;)
No to, idziemy w...


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty