Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #8 czyli nowości majowe i czerwcowe bo tak mi różowo

Dzisiaj mam dla Was zbiór nowości z maja i czerwca oraz polecajki do poczytania i pooglądania. Z opóźnieniem ale to u mnie już normalne 😀
Moją absolutną obsesją w maju stały się przekąski typu panini. Trafiłam na tą kanapkę przez przypadek,  byłam bardzo głodna,  a w kawiarni w której byłam umówiona z koleżanką nie było nic innego co wyglądało dla mnie na jadalne.  Spróbowałam więc i to jest to. Jem je co wieczór i ciągle  wprowadzam inne dodatki. Jednak mozzarella i rukola muszą być. To podstawa. Jednym słusznym dodatkiem wydaje się póki co  boczek. #teamboczek i tyle. Co gorsza w swój nałóg wprowadziłem Chomickiego i chyba będę miała na sumieniu nie tylko swoje nadprogramowe kilogramy.

Zabawne jest to,  że wcześniej wręcz nienawidziłam rukoli. Wydawała mi się obrzydliwa. Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez niej. Liczę na to że suma pozytywnych właściwości wszystkich składników,  których używam do robienia panini będzie równoważyła ich wady

Zaczęłam zabawę w ogród na balkonie…

2015


To był dobry rok. Zaczął się kiepskim nastrojem, kończy dużo lepszym, uogólniając był dobry. Jest co wspominać ;)
Przeczytałam 103 książki, obejrzałam 72 filmy plus setki (seriously) odcinków różnych seriali, nie wspominając o tych, które przespałam :D. Byłam w kilku miejscach, które chciałam zobaczyć, zrobiłam rzeczy, które chciałam zrobić.
Poznałam wiele nowych smaków i kombinowałam kulinarnie, co w moim przypadku jest nowością. Wyjście poza bułkę z serem to naprawdę sukces ;) Wypiłam hektolitry kawy, wiele w naprawdę świetnym towarzystwie.
Poznałam nowych ludzi, zaręczyłam się i intensywnie nad sobą pracowałam. Śmiało mogę określić rok 2015 jako rok pracy nad sobą. Nie wiem skąd wzięła mi się ta potrzeba ale zadowolona jestem z jej pojawienia się i z efektów, które moja praca przyniosła. Lekko nie było bo oporny ze mnie suseł.
Od roku wprowadzam w swoje życie minimalizm. Nadal się go uczę, pracuję nad tym każdego dnia. Po roku mogę już śmiało powiedzieć, że wiem o czym mówię :) Minimalizm ma mnóstwo plusów. Wprowadził w moje życie prostotę, lekkość, porządek. Ma też minusy. Ogromnie wzrosły moje wymagania zarówno w kwestii materialnej jak i niematerialnej. Zakupy to teraz koszmar, ich efekty są za to o wiele bardziej satysfakcjonujące. Nie znaczy to, że taka jestem mądra i nie popełniłam żadnych błędów. Popełniłam ich mnóstwo. Głównie jeśli chodzi o ubrania. Kupiłam kilka złych jakościowo rzeczy i kilka, które nie były mi tak koniecznie potrzebne ale zwyczajnie chciałam je mieć. Staram się ich nie żałować. Tego też nauczył mnie minimalizm.
Jestem zadowolona z tego roku i mam mnóstwo planów na 2016. Zamierzam zrealizować kilka marzeń z listy i wiem, że mi się to uda. Czeka na mnie duuuużo świetnych książek i filmów, mnóstwo miejsc do zobaczenia i rzeczy do zrobienia. Już się na to cieszę :) A Wy? Jakieś plany? Marzenia? Jakie by nie były, na pewno Wam się uda :) Ja w to wierzę i Wy też powinniście ;) 
Kusiło mnie stworzenie listy planów i rzeczy, które zamierzam zrobić w 2016. Jednak nie, nie robię. Lista marzeń wystarczy, po co przypisywać im konkretną datę. Trochę spontaniczności nie zaszkodzi, a ograniczając się tylko do punktów na liście można stracić z oczu inne, dużo ciekawsze opcje. Mam przeczucie, że to będzie fantastyczny rok ;)
No to, idziemy w...


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty