Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #8 czyli nowości majowe i czerwcowe bo tak mi różowo

Dzisiaj mam dla Was zbiór nowości z maja i czerwca oraz polecajki do poczytania i pooglądania. Z opóźnieniem ale to u mnie już normalne 😀
Moją absolutną obsesją w maju stały się przekąski typu panini. Trafiłam na tą kanapkę przez przypadek,  byłam bardzo głodna,  a w kawiarni w której byłam umówiona z koleżanką nie było nic innego co wyglądało dla mnie na jadalne.  Spróbowałam więc i to jest to. Jem je co wieczór i ciągle  wprowadzam inne dodatki. Jednak mozzarella i rukola muszą być. To podstawa. Jednym słusznym dodatkiem wydaje się póki co  boczek. #teamboczek i tyle. Co gorsza w swój nałóg wprowadziłem Chomickiego i chyba będę miała na sumieniu nie tylko swoje nadprogramowe kilogramy.

Zabawne jest to,  że wcześniej wręcz nienawidziłam rukoli. Wydawała mi się obrzydliwa. Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez niej. Liczę na to że suma pozytywnych właściwości wszystkich składników,  których używam do robienia panini będzie równoważyła ich wady

Zaczęłam zabawę w ogród na balkonie…

Terminator: Genesis


Zapewne zauważyliście, że do tej pory nie wypowiadałam się za bardzo na temat filmów. W każdym razie nie wspominałam o jakimś konkretnym. Przyszła i na to pora. Autentycznie nie mogę się powstrzymać bo jestem oczarowana, co zdarza mi się bardzo rzadko. Nie że filmy mi się nie podobają, ale rzadko na tyle, żebym chciała o tym mówić.
Terminator to film mojego dzieciństwa. Pojawiały się kolejne części, ja dorastałam i postrzegałam je coraz to inaczej. Jednak bez względu na wiek trzy pierwsze części bardzo mi się podobały. Kiedy wyszła część kolejna Terminator: Salvation oczywiście musiałam ją obejrzeć. Była ok. W zasadzie nie miałabym się do czego przyczepić gdyby nie Christian Bale. Nie lubię faceta. Nie lubię jego gry, a za zniszczenie w moich oczach wizerunku Batmana powinien dostać niezłe manto. Przeszkadzał mi w Terminatorze, jego John Connor był irytująco nijaki.
Tym bardziej ucieszyło mnie, że w Genezie jest całkiem inna obsada. Poza Arnim oczywiście, Arni musi być :) To jak w fabułę został wpisany jego wiek to po prosto majstersztyk, a jego przekomarzanie się z Kylem Reesem rozbawiło mnie do łez. Aktorzy dobrani są przecudownie! Sara Connor jest młodziutka, wydaje mi się, że młodsza niż wersja Lindy Hamilton z pierwszej części ale to już marginalna kwestia. Jai Courtney godnie zastąpił Michaela Biehna. Co nie było łatwe ze względu na to, że kilka scen było idealnym odegraniem tych z pierwszej części. Myślicie, że tak łatwo jest tak samo się ruszać, biegać i zapinać Najki? Ta wersja Johna Connora była zwyczajnie odpychająca. Tzn. ja tak odebrałam tego aktora. Być może był to celowy zabieg bo w końcu Connor nagle zmienia strony i przestaje być tym dobrym.
Aktorzy, aktorami ale fabuła! Kocham i uwielbiam filmy o podróżach w czasie. Im bardziej skomplikowane są zawirowania w czasoprzestrzeni, tym lepiej. Pokonał mnie tylko Primer. Może schemat stworzony przez moją przyjaciółkę Marię oraz jej męża jakoś pomógłby mi to ogarnąć, ale chyba mam na to za małą głowę ;)
Terminator: Genesis rzuca zupełnie inne spojrzenie na całą historię. A co jeśli ktoś przeniesie się w przeszłość przed pierwszym terminatorem i Kylem Reesem? A co jeśli nie będzie to jedyna podróż? Czy naprawdę każde nasze działanie ma wpływ na przyszłość?
Ilość możliwych wersji przyszłości i przeszłości może przytłoczyć, ale rozgryzienie kto, kiedy i jak jest w tym przypadku czystą przyjemnością. Obejrzałam raz i już mam ochotę na powtórkę. Albo dwie, żeby na pewno wszystko dostrzec :)
Oglądaliście? Jeśli nie to naprawdę polecam, obejrzyjcie.

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty