Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #7 i nowości kwietniowe czyli poobijane kolana i tenorzy

Kwiecień trwał dla mnie wyjątkowo długo. Pierwszy raz od dawna czuję,  że dobrze wykorzystałam swój czas. I to dobrze bo początek maja okazał się mało łaskawy i wredne choróbsko na tydzień wyłączyło mnie z życia. Wszystkie plany runęły, energia zniknęła,  a mózg zamienił się w watę.

Pisałam Wam o swoim słomiany wdowieństwie. Pierwszy raz byłam tak długo sama i wiem jak dziwnie to brzmi w przypadku kobiety trzydzieści plus. Niemniej nadszedł ten moment i stwierdzam, że jednak bym przeżyła sama ale nie chcę. Druga osoba zmienia całkowicie dynamikę domu i jestem w stanie tolerować okruszki w kuchni.

Te kilka dni odsapnięcia od bycia Panią Domu naprawdę świetnie mi zrobiło i każdej z Was to polecam. Taki detoks od gotowania, sprzątania i zajmowania się kimś choćby w najmniejszym stopniu. Ja i tak mam bardzo dobrze bo z Chomickim wszystkie obowiązki dzielimy na pół, a prasowanie na przykład to tylko jego domena. Ja się tego parującego narzędzia tortur dla drobiu domowego nie ty…

Suseł i jego kredki



Początek lekko nie na temat, ale wytłumaczyć się muszę. Mój komputer postanowił skutecznie zatruć mi życie, a Chomickiego doprowadził na skraj załamania nerwowego. W końcu zdechł na amen. Gdzieś między popsutym telewizorem, popsutym komputerem Chomickiego i popsutym samochodem. Tak w myśl tradycji, że wszystko musi psuć się na raz. W końcu jakoś opanowaliśmy ten armagedon chociaż muszę się przygotować na zakup nowego laptopa, co niezbyt mnie cieszy. Ten ma zwyczaj nagłego wyłączania się, więc żeby szlag mnie już całkiem nie trafił, ograniczam korzystanie z niego do minimum. Inwestować w niego nie będę bo absolutnie nie ma to sensu przy tak starym sprzęcie. Koniec gadki nie na temat.
Jakiś czas temu trafiłam w sklepie na zestaw 100 antystresowych kolorowanek dla dorosłych. Okazało się, że bardzo mi się teraz przydały.



Gdzieś kiedyś już słyszałam o tych kolorowankach, cena nie była zła, więc postanowiłam je kupić. Siłą rozpędu zaczepiłam o sklep papierniczy bo kredek u mnie w domu nie było od lat. Nie wiem czy Wy też tak macie, że w papierniczych dostajecie małpiego rozumu i najchętniej wykupilibyście wszystkie kolorowe karteczki, markery, zeszyty, notatniki, zakreślacze itp,itd? Tym razem ograniczyłam się tylko do kredek i temperówki - różowej, a co!
Zadaniem kolorowanek jest odwracanie myśli od zmartwień i problemów,  a w efekcie zmniejszenie poziomu stresu. Początkowo myślałam, że to bujda. No bo niby jak zapełnianie kolorem pustego miejsca może działaś odstresowująco? Coś w tym jednak jest. Kiedy skupiamy się nad czymś tak intensywnie, nie ma już miejsca na inne myśli, automatycznie wyrzucamy z głowy wszystko inne. Działa to mega odprężająco. Dobieranie kolorów, ostrożne prowadzenie kredki przy krawędzi, tak aby nie wyjść za linię pochłania mnie całkowicie. 



Na początek wybrałam sobie prosty wzór, a i tak jego wypełnianie zajęło mi kilka godzin.Radość po jego wykończeniu była nieoceniona. Drugi wzór również nie był bardzo ambitny ale kolejne były już wyzwaniem. Przeprawa z komputerem sprawiła, że kolorowałam jak wściekła. Swoją drogą kto by pomyślał, że tak się przejmę sprzętem elektronicznym! 
Poza aspektem wyciszającym i relaksującym kolorowanki rozwijają zmysł kolorystyczny. Dzięki nim łatwiej i korzystniej dobiera się kolory, co można wykorzystać w każdej dziedzinie życia. U kobiet ma to szczególnie szerokie zastosowanie: od ubrań po makijaż. I nie zapominajmy o wystroju wnętrz. Z zaskoczeniem odkryłam, że podobają mi się naprawdę oryginalne połączenia kolorystyczne, z których brąz plus róż jest najmniej efektowny.



Odkąd zajęłam się kolorowankami, zaczęłam w sklepach rozglądać się za kredkami. Na razie mam bardzo podstawowy zestaw i już brakuje mi niektórych kolorów, odcienie nie zawsze mi pasują. Idealnym rozwiązaniem byłoby kupowanie kredek na sztuki z obszernej palety kolorów. Oj coś czuję, że nieźle bym wtedy popłynęła...



Zaczęłam się w końcu zastanawiać co będzie jak wypełnię wszystkie wzory z zestawu. Pogrzebałam w necie i znalazłam różne gotowe zestawy ale też masę darmowych wzorów do wydrukowania. Wśród nich królują mandale. Co to w zasadzie jest mandala?

Mandala to rysunek na planie koła, technika plastyczna stosowana w pracy zarówno z dziećmi, jak i dorosłymi. Mandala wywodzi się z tradycji hinduskiej, a jej nazwa oznacza "koło życia, cały świat, święty krąg". Koło uważane jest za symbol harmonii i doskonałości.
 
Podstawowa forma mandali składa się z okręgu z wpisanymi weń kwadratami (o bokach zorientowanych według stron świata). Symbol mandali obecny jest niemal we wszystkich kulturach na świecie. Chętnie posługują się nią mnisi buddyjscy, dla których wykonywanie i oglądanie mandali jest formą medytacji.
W kulturze zachodu mandala została spopularyzowana za sprawą słynnego szwajcarskiego psychoanalityka i psychiatry Karola Gustawa Junga. Dostrzegł on terapauetyczne działanie mandali, która wykonywana spontanicznie odzwierciedla stan psychiczny autora. Tworzenie mandali pomaga w odzyskaniu równowagi i harmonii węwnętrznej.

Korzyści z tworzenia mandali:
  • rozwija wyobraźnię (kreatywna edukacja),
  • pomaga w skupieniu uwagi i koncentracji,
  • pozwala wyrazić uczucia, lęki i myśli,
  • rozwija koordynację wzrokowo-ruchową,
  • pomaga się wyciszyć i zrelaksować.
Wszystkie te informacje mam ze strony www mandale.info gdzie możecie poczytać trochę szerzej o tym temacie. Sama się wczytuję. Może kiedyś uda mi się dojść do momentu, kiedy sama sobie taką mandalę stworzę? Kto wie. 
Jako dziecko miałam ogromny problem na zajęciach plastycznych. Absolutnie nie potrafię rysować (wiec rysowała za mnie mama, dzięki czemu miałam same piątki ;D) ale przerysowywać coś potrafię znakomicie. Gryzie mnie to trochę bo bycie odtwórcą to nic fajnego, zdecydowanie wolę stworzyć coś sama.
Co myślicie o kolorowankach jako metodzie na relaks?

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty