Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #8 czyli nowości majowe i czerwcowe bo tak mi różowo

Dzisiaj mam dla Was zbiór nowości z maja i czerwca oraz polecajki do poczytania i pooglądania. Z opóźnieniem ale to u mnie już normalne 😀
Moją absolutną obsesją w maju stały się przekąski typu panini. Trafiłam na tą kanapkę przez przypadek,  byłam bardzo głodna,  a w kawiarni w której byłam umówiona z koleżanką nie było nic innego co wyglądało dla mnie na jadalne.  Spróbowałam więc i to jest to. Jem je co wieczór i ciągle  wprowadzam inne dodatki. Jednak mozzarella i rukola muszą być. To podstawa. Jednym słusznym dodatkiem wydaje się póki co  boczek. #teamboczek i tyle. Co gorsza w swój nałóg wprowadziłem Chomickiego i chyba będę miała na sumieniu nie tylko swoje nadprogramowe kilogramy.

Zabawne jest to,  że wcześniej wręcz nienawidziłam rukoli. Wydawała mi się obrzydliwa. Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez niej. Liczę na to że suma pozytywnych właściwości wszystkich składników,  których używam do robienia panini będzie równoważyła ich wady

Zaczęłam zabawę w ogród na balkonie…

Lody od których nie rośnie tyłek


Zainspirowana kulinarną twórczością mojej przyjaciółki, postanowiłam zrobić wariację na temat trochę jej lodów domowej roboty. Przepis oryginalny, powodujący wzrost w okolicach pośladków:
  • śmietana 30% 330 ml,
  • 2 jajka,
  • pół szklanki cukru (w tym trochę cukru pudru),
  • laska wanilii i/lub cukier wanilinowy do waniliowych,
  • kakao i czekolada do czekoladowych.
W mojej wersji wyeliminowałam cukier, zastąpiłam go ksylitolem. Postanowiłam zacząć od wersji easy i zrobiłam lody waniliowe, od razu podwójną porcję. Koszty były naprawdę niewielkie:
  • 4 jajka - cena max 2 zł,
  • 2 śmietany 30% z Biedronki - cena około 2 zł za sztukę,
  • 2 laski wanilii - cena około 5 zł w Lidlu (naprawdę świetna promocja, róbcie zapasy!),
  • 3/4 szklanki ksylitolu.

Samo zrobienie lodów jest banalnie proste. Potrzebujemy 3 misek i zamykanego pojemnika, w którym będziemy mogli je włożyć do zamrażarki.
Żółtka miksujemy z ksylitolem czyli robimy kogel mogel ;)

Śmietanę ubijamy, pod koniec dodajemy do niej wanilię.


Wydawało mi się, że to takie proste: rozcinamy  laskę i nożem wyskrobujemy ziarenka. Tak to wyglądało we wszystkich programach kulinarnych. A gdzie tam! Nie dość, że jestem na to zbyt ślepa to wszystko się lepi i rozmazuje. Przecięcie laski tylko z jednej strony to wyższa szkoła jazdy, ja swoją nieco zmasakrowałam :)


Tak wyglądał efekt końcowy. Nie oparłam się i spróbowałam, mniam....
Całość wstawiamy do zamrażalnika i mieszamy co jakiś czas. Jeśli tego nie zrobimy woda w lodach się skrystalizuje i będzie wyczuwalna przy jedzeniu. Ja zamieszałam je 5 razy, najpierw co godzinę, potem po mniej więcej 3 godzinach. To zdecydowanie za mało ale zwyczajnie mi się już nie chciało ;)
I tak były pyszne ;D Wyszło ich dosyć dużo więc jedliśmy je przez 4 dni. Pojedyncza porcja byłaby jak najbardziej wystarczająca. W  planach na weekend mam lody pistacjowe, później czekoladowe i kto wie jakie jeszcze :) Na stałe wchodzą do mojego menu ;D
Spróbujcie sami, zrobienie ich zajmuje może pół godziny plus późniejsze mieszanie, a przyjemność z jedzenia jest nieoceniona :)

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty