Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Poza blogiem jest fajnie

Jakiś czas temu słuchałam podcastu Michała Szafrańskiego, w którym padło stwierdzenie, że jeśli bloger nie ma nic z prowadzenia bloga to traci motywację i najczęściej przestaje prowadzić bloga. 
Prawda.
Ja z prowadzenia bloga nie mam absolutnie nic i bardzo długo mi to nie przeszkadzało w jego prowadzeniu. Założyłam go z potrzeby pisania i dlatego trwał przez cały czas. Może się wydawać, że pisanie postów i prowadzenie bloga to nic takiego ale dopiero ten, kto sam spróbuje, wie że wymaga o sporego zaangażowania.
U mnie zaangażowanie bez motywacji nie występuje. Prawdą jest, że sama nie przykładałam się do rozwoju tego miejsca tak, jak teoretycznie powinnam. Ale! Blog nigdy nie był moim planem na życie. Nie wiązałam z nim rozwoju zawodowego czy planu na osiągnięcie jakiegoś dochodu. Nie spinałam się z powodu statystyk, nie próbowałam tworzyć zaangażowanej społeczności. Nie zamierzam tego robić nadal, a blog zostanie. Pisać będę ale tylko wtedy, kiedy odczuję taką potrzebę. Jeśli ze mną zo…

Organizacja czasu na nowo


Pracując po 8 godzin dziennie, miałam wyrobiony pewien system. Wszystko było zorganizowane, może nie zawsze w domu było wysprzątane na błysk, suszarka z praniem stała cały tydzień - robienie i wieszanie prania to nie problem, ściąganie go jakoś mi nie idzie, ale za to codziennie gotowałam obiady. Nie powiem, że mi się chciało, czasem robiłam to z miną męczennika nabijanego na pal, ale oboje z Chomickim nie jemy zup (które z reguły wszyscy gotują jako posiłek na kilka dni), a ja poza tym nie znoszę odgrzewanych potraw, więc gotuję na bieżąco. Nie wszystko było idealnie ale wszystko było poukładane.
Kiedy przestałam pracować całą tą organizację trafił szlag. Nagle miałam tyyyyyyle czasu i początkowo brak pomysłów co z nim zrobić. Z czasem zorganizowałam się od nowa, dopasowałam swój rytm dnia i wszystkie obowiązki do zupełnie innego tryby życia, niż wcześniej. Miałam też masę czasu dla siebie, w końcu mogłam się naprawdę solidnie wyspać - pierwszy raz od 6 lat.
Nawet nie wiecie jak bardzo żałuję, że wyspać się nie można na zapas. Przydałoby mi się to teraz. Pojawiła się praca, w trochę innym wymiarze godzin i nieco bardziej męcząca fizycznie niż poprzednie. Niemniej bardziej satysfakcjonująca.
O dziwno mam problem z ponownym przestawieniem się na poranne wstawanie. Czasu po pracy jest jakoś dziwnie mało, rzeczy do zrobienie multum, a przecież muszę sobie poczytać i pooglądać to i owo, no bo jak to tak?
Czytam więc w naprawdę dziwnych okolicznościach przyrody. Najprzyjemniej jest tuż przed pracą, Chomicki mnie odstawia trochę wcześniej, mam zazwyczaj jakieś 10 minut zanim przyjedzie reszta ekipy. Siadam sobie przed budynkiem, otwieram książeczkę i czytam z pianiem kogutów i ćwierkaniem ptaszków w tle. Normalnie łono przyrody ;D
Z oglądaniem czegokolwiek to totalna porażka. Zasypiam już około 22, a wtedy zazwyczaj włączamy sobie ''dobranockę''  czyli ''Z archiwum X'' ;P Od ponad tygodnia nie obejrzałam nawet jednego odcinka, a co dopiero powiedzieć o jakimkolwiek filmie.
Czas na bloga jest teraz też wykrajany tu i ówdzie, wybaczcie jeśli odbije się to na częstotliwości publikowania postów, a  zresztą już się odbija. Póki co wszystkie czynności wciskam w ''międzyczas'', czyli gotując obiad wstawiam pranie, albo czekając na wrzątek do zalania porannej herbaty prasuję sobie jakiś ciuch na grzbiet. Marzyło mi się wprowadzenie Capsule Wardrobe, ale na razie panuje u mnie garderobiana partyzantka.
Dzisiaj zmotywowałam się do posprzątania w domu, z małym wkładem Chomickiego. Nagle okazało się, że jest po 20-stej, a ja jeszcze chciałam coś dla Was napisać, sprawdzić pocztę, odwiedzić My Sunny Resort, najchętniej poczytać, zrobić pranie, zszyć spodnie itd., itp.
Próbuję się ogarnąć i mam wrażenie, że póki co poległam na tym polu ;) Drażni mnie bałagan w domu, obiady robione na szybko, niedoczytane książki i niedooglądane filmy.  Bezrobocie mnie rozpieściło pod tym względem ;)

Komentarze

Popularne posty