Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #7 i nowości kwietniowe czyli poobijane kolana i tenorzy

Kwiecień trwał dla mnie wyjątkowo długo. Pierwszy raz od dawna czuję,  że dobrze wykorzystałam swój czas. I to dobrze bo początek maja okazał się mało łaskawy i wredne choróbsko na tydzień wyłączyło mnie z życia. Wszystkie plany runęły, energia zniknęła,  a mózg zamienił się w watę.

Pisałam Wam o swoim słomiany wdowieństwie. Pierwszy raz byłam tak długo sama i wiem jak dziwnie to brzmi w przypadku kobiety trzydzieści plus. Niemniej nadszedł ten moment i stwierdzam, że jednak bym przeżyła sama ale nie chcę. Druga osoba zmienia całkowicie dynamikę domu i jestem w stanie tolerować okruszki w kuchni.

Te kilka dni odsapnięcia od bycia Panią Domu naprawdę świetnie mi zrobiło i każdej z Was to polecam. Taki detoks od gotowania, sprzątania i zajmowania się kimś choćby w najmniejszym stopniu. Ja i tak mam bardzo dobrze bo z Chomickim wszystkie obowiązki dzielimy na pół, a prasowanie na przykład to tylko jego domena. Ja się tego parującego narzędzia tortur dla drobiu domowego nie ty…

Miesiąc w zdjęciach #3


Nie wiem kiedy minął kolejny miesiąc. Z ilością zdjęć tradycyjnie szału nie ma, nie potrafię wyrobić w sobie nawyku ich robienia. O wiele bardziej wolę skupić się na danym momencie niż na tym, że muszę zrobić zdjęcie.

  
Kiedyś na dobranockę oglądałam Smerfy, dzisiaj zdecydowanie wolę Muldera i Scully ;)

Ambitny spacer z moimi dziewczynami - całą drogę pod górkę. Za to jak się schodziło.....

Budyń waniliowy z sokiem malinowym, kocham i wielbię. Sok własnej roboty, inne nie wchodzą w grę!

Hello Kitty - Kiss My Ass :D

 Podczas minimalistycznych porządków u mojej mamy trafiły się i takie skarby ;) ''Wojownicze żółwie ninja'' albo ''Dziadek do orzechów'' były zajeżdżone niemal na śmierć.


Moja pierwsza komórka ;D Jaka ja byłam z siebie wtedy dumna! 

Najmniejszy słoń świata - jedyny element z mojej wielkiej kolekcji, który ocalał z porządków.


Kawa z M., na którą umawiałyśmy się od pół roku. Poprosiłam o największą ...

  

No i moje pierwsze selfie. Poznajcie Susła. Obowiązkowo w toalecie, następna w kolejce jest winda ;D  Podsuńcie jeszcze jakieś typowe miejsca bo nieobeznana z tematem jestem.


Pracownia lodów rządzi. Kocham ich kreatywność. Tym razem Piękna Helena i Oreo ;D


Jak już zdarzy mi się oglądać TV to zazwyczaj ''Nasz nowy dom''. Trochę na zasadzie terapii pod tytułem ''Inni mają gorzej''.


Z serii: What???





Takie zdjęcia dostaję od mojej mamuśki na dzień dobry.


Twister ser - bekon to moja obsesja ostatnich tygodni. Mogę nic nie jeść cały dzień, ale twisterek być musi.


Chomicki zaprowadził mnie do okna i rzekł: ''Popatrz, kochanie. Mamy dom nad rozlewiskiem''.


Darłowo - nasz sposób na relaks. O dziwo, nawet w sezonie.


Końcówka miesiąca deszczowa i ponura. Bez kaloszy ani rusz. Najlepszy prezent wszech czasów

 Na monitorze za to lato w pełni. My Sunny Resort uzależnienie totalne.
.


Komentarze

Popularne posty