Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #7 i nowości kwietniowe czyli poobijane kolana i tenorzy

Kwiecień trwał dla mnie wyjątkowo długo. Pierwszy raz od dawna czuję,  że dobrze wykorzystałam swój czas. I to dobrze bo początek maja okazał się mało łaskawy i wredne choróbsko na tydzień wyłączyło mnie z życia. Wszystkie plany runęły, energia zniknęła,  a mózg zamienił się w watę.

Pisałam Wam o swoim słomiany wdowieństwie. Pierwszy raz byłam tak długo sama i wiem jak dziwnie to brzmi w przypadku kobiety trzydzieści plus. Niemniej nadszedł ten moment i stwierdzam, że jednak bym przeżyła sama ale nie chcę. Druga osoba zmienia całkowicie dynamikę domu i jestem w stanie tolerować okruszki w kuchni.

Te kilka dni odsapnięcia od bycia Panią Domu naprawdę świetnie mi zrobiło i każdej z Was to polecam. Taki detoks od gotowania, sprzątania i zajmowania się kimś choćby w najmniejszym stopniu. Ja i tak mam bardzo dobrze bo z Chomickim wszystkie obowiązki dzielimy na pół, a prasowanie na przykład to tylko jego domena. Ja się tego parującego narzędzia tortur dla drobiu domowego nie ty…

Odkrycie miesiąca: Chu**** Pani Domu




Trafiłam ostatnio na bloga i fejsbuka Ch*** Pani Domu. Zaczytałam się, zasmarkałam ze śmiechu raz czy dwa. Jeśli jeszcze nie znacie ChPD to przeczytajcie artykuł  na jej temat z Wysokich Obcasów. Dowiecie się o co kaman i z czym to się je. Po przetrawieniu obfitej treści pomyślałam sobie jak bardzo urzekło mnie to, że autorka tak bezpruderyjnie przyznaje się do własnych niedoskonałości. O wiele bardziej cenię jej szczerość, niż rady Perfekcyjnej Pani Domu o tym jak odpowiednio wyeksponować mydło.
Nie ma co udawać, że wszystkie jesteśmy takie idealne i nasze domy/mieszkania są zawsze wypucowane na błysk. Każda z nas ma na swoim koncie różne domowe przewinienia. 
Niniejszym przyznaję się do moich:
  • nie raz i nie dwa zdarzyło mi się wyhodować irokeza na pomidorze czy odnóża na innym ziemniaku;
  • okna myję jak mnie najdzie. Zazwyczaj latem bo co będę marzła?;
  • nie robię wielkich, przedświątecznych porządków. Ograniczam się do standardowego programu. No może odsunę kanapę kawałek dalej, co by zza niej kurzowe koty wygnać;
  • kupuję tanie, papierowe klosze do lamp z Pepco, prościej je wymienić, niż wycierać z nich kurz;
  • nie potrafię ugotować jajka na miękko ani zrobić jajecznicy. Wychodzi mi albo niedorobiony półpłynny blob albo skwarka;
  • ciasta mi nie wyrastają, tzn. w piekarniku są piękne ale jak je wyjmę opadają. Zawsze. Każde ciasto. Stosowałam już każdą możliwą radę i nie wiem czy to moja wina czy mogę ją dalej zwalać na piekarnik;
  • prasuję tylko ubrania i to raczej Chomickiego. Swoje po praniu rozwieszam tak, żeby ładnie wyschły. Pościeli, ręczników czy ścierek żelazkiem nie tykam;
  • w mojej lodówce poza masłem i serem najczęściej można znaleźć Chomiczego laptopa. 

Jak tam u Was Drogie Panie? Nie bójcie się i dawać mi tu jak na spowiedzi, co przeskrobałyście? ;)

Komentarze

Popularne posty