Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zbiornik #8 czyli nowości majowe i czerwcowe bo tak mi różowo

Dzisiaj mam dla Was zbiór nowości z maja i czerwca oraz polecajki do poczytania i pooglądania. Z opóźnieniem ale to u mnie już normalne 😀
Moją absolutną obsesją w maju stały się przekąski typu panini. Trafiłam na tą kanapkę przez przypadek,  byłam bardzo głodna,  a w kawiarni w której byłam umówiona z koleżanką nie było nic innego co wyglądało dla mnie na jadalne.  Spróbowałam więc i to jest to. Jem je co wieczór i ciągle  wprowadzam inne dodatki. Jednak mozzarella i rukola muszą być. To podstawa. Jednym słusznym dodatkiem wydaje się póki co  boczek. #teamboczek i tyle. Co gorsza w swój nałóg wprowadziłem Chomickiego i chyba będę miała na sumieniu nie tylko swoje nadprogramowe kilogramy.

Zabawne jest to,  że wcześniej wręcz nienawidziłam rukoli. Wydawała mi się obrzydliwa. Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez niej. Liczę na to że suma pozytywnych właściwości wszystkich składników,  których używam do robienia panini będzie równoważyła ich wady

Zaczęłam zabawę w ogród na balkonie…

Miesiąc w zdjęciach #2

Luty minął tak szybko, że nawet tego nie zauważyłam. Przez większą część miesiąca pogoda dopisywała więc korzystałam ile wlezie.


W trakcie jednego ze spacerów przystanęłam na chwilę, żeby spojrzeć na to wesołe stadko, które najwyraźniej odebrało to jako zapowiedź  jedzenia bo rzuciły się w moją stronę z głośnym kwakaniem. Musiałam oddalić się wdzięcznym kurcgalopkiem bo wyglądały na naprawdę głodne, a ja widziałam zbyt wiele filmów o zoombie :)


Te dwa ptaszki za to wywołały uśmiech na mojej twarzy, który nie schodził cały dzień. Jest woda, jest słońce to się grzejemy. Nie ważne, że zaraz nas coś przejedzie :)


Jako, że moja mamuśka przebywała na sanatoryjnym wygnaniu postanowiliśmy ją odwiedzić, zaspokajając chociaż w małej części naszą potrzebę podróży.
Z tej samej okazji robiłam babci niezapowiedziane wizyty kontrolne (tradycje piromańskie w naszej rodzinie są dłuuuuugie). Natykałam się na różne, zaskakujące rzeczy.



Dżdżownice rozśmieszyły mnie wyjątkowo :)


Kociątko stęsknione za swoją pańcią. Dawno nie widziałam tak nieszczęśliwego zwierzaka. Przeszło mu dopiero po powrocie mamy ;) Przywiązaniem przypomina bardziej psa niż kota, ale pozostałe atrybuty jak najbardziej posiada, zwłaszcza nienaganny manicure.


Wielce oryginalny prezent walentynkowy, od babci w podzięce za te naloty.
A Wy co dostaliście? :)


Tłusty czwartek już bardziej tradycyjny.


Ale zaraz później nietypowa babka majonezowa z przepyszną polewą czekoladową. Nie chciało mi się biec po wspomnianą już wcześniej w poście o oszczędzeniu formę do ciasta i w ruch poszła tortownica.



Ludzie nadal zaskakują mnie swoją inicjatywą. Nie ma to jak spalić samochód konkurencji albo dać broń sąsiadowi alkoholikowi, który tłucze żonę. Może w końcu ją zastrzeli i będzie spokój? Nie wiem co myśleć o tej akcji. Ogólny sens rozumiem ale w Polsce nic nie działa tak jak powinno więc i zapewnienie, że broń dostaną tylko osoby spełniające konkretne kryteria, można między bajki włożyć. Prędzej czy później dostanie ją jakiś wariat i będzie tragedia.




Od dziecka miałam zajoba na punkcie okładek zeszytów. Od czasu do czasu zaglądam na półki różnych sklepów, żeby sobie popatrzeć ;) Tym razem urzekły mnie te empikowe.
Tak a propos gonienia króliczków, przeczytałam ostatnio zdanie. które rozbawiło mnie do łez: ''Jeżeli króliczek goni myśliwego to jakiś zboczeniec, a nie króliczek''.


Jako, że teraz jest moda na slow food i slow life ogólnie, robię sobie wolne poranki ;) Trochę pracy nad blogiem.


Trochę marudzenia w piżamie z dobrą książką i kawą na podorędziu.


Moja niedzielna stacja dowodzenia.


Chomicza niedzielna stacja dowodzenia. Mam wrażenie, że ona jakoś lepiej się urządził.....


Wielkie rozczarowanie. Tak jak kocham i wielbię Snickersy i pozwalam sobie na nie raz na jakiś czas, tak ten mnie zawiódł. Napaliłam się na niego jak głupia, mając w pamięci poprzednią wersję limitowaną, która wyszła im genialnie. Ta nie wyszła w ogóle.


Przyznaję bez bicia, mój nałóg: Undermaster. Potrafię przepaść nad tą grą na naprawdę długie godziny.


Miesiąc zaczęłam z dużym zapasem energii i chęci to działania. Skończyłam z 39 stopniową gorączką i brakiem siły na cokolwiek.

Komentarze

Popularne posty