Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Poza blogiem jest fajnie

Jakiś czas temu słuchałam podcastu Michała Szafrańskiego, w którym padło stwierdzenie, że jeśli bloger nie ma nic z prowadzenia bloga to traci motywację i najczęściej przestaje prowadzić bloga. 
Prawda.
Ja z prowadzenia bloga nie mam absolutnie nic i bardzo długo mi to nie przeszkadzało w jego prowadzeniu. Założyłam go z potrzeby pisania i dlatego trwał przez cały czas. Może się wydawać, że pisanie postów i prowadzenie bloga to nic takiego ale dopiero ten, kto sam spróbuje, wie że wymaga o sporego zaangażowania.
U mnie zaangażowanie bez motywacji nie występuje. Prawdą jest, że sama nie przykładałam się do rozwoju tego miejsca tak, jak teoretycznie powinnam. Ale! Blog nigdy nie był moim planem na życie. Nie wiązałam z nim rozwoju zawodowego czy planu na osiągnięcie jakiegoś dochodu. Nie spinałam się z powodu statystyk, nie próbowałam tworzyć zaangażowanej społeczności. Nie zamierzam tego robić nadal, a blog zostanie. Pisać będę ale tylko wtedy, kiedy odczuję taką potrzebę. Jeśli ze mną zo…

Damska torebka i wychodzenie ze strefu komfortu




Zauważyłyście spojrzenia większości facetów na damskie torebki? ''Po cholerę ona to ze sobą targa?!?''. Nie mogą pojąć dlaczego wpadamy w taką histerię jeśli torebka zniknie nam z oczu. No jak czemu? Tam jest całe nasze życie. Podobno amerykańscy naukowcy odkryli, że dzięki zawartości damskiej torebki można przeżyć w dziczy pół roku :)

Mój przykład:
  • portfel (w którym jest więcej różnych kart rabatowych i świstków, niż pieniędzy, jak to się dzieje?),
  • telefon,
  • kalendarz,
  • krem do rąk,
  • chusteczki do nosa (dla alergika w ilościach hurtowych),
  • chusteczki nawilżane,
  • klucze,
  • podręczna apteczka,
  • różne babskie pierdoły,
  • puder matujący w kamieniu + pędzel, 
  • balsam do ust,
  • torba na zakupy,
  • guma do żucia/cukierki,
  • Kindel.
Opcjonalnie się pojawiające:
  • bank energii do Kindla,
  • ładowarka do telefonu (nie wiedzieć czemu mój tel. nie współpracuje z bankiem energii, a baterię ma na wykończeniu),
  • pilnik do paznokci,
  • parasol (dopust boży...).
U Was pewnie jest podobnie, albo i jeszcze bardziej obficie. Znam babeczkę, która w torebce obowiązkowo musi mieć młotek, kombinerki, gwoździe i kawałek drutu. W końcu nigdy nie wiadomo jak się dzień rozwinie :)
Gromadzimy w naszych torbach co się da, masę przydasiów bez których nie wyobrażamy sobie wyjścia z domu. Jeszcze pół biedy kiedy mamy kilka torebek i zmieniamy je w ciągu tygodnia, wymusza to jednak pewien porządek i ograniczenie. Mając jedną torebkę nie ma szans na opanowanie tego chaosu. Sama uparcie męczę jedną torebkę i to co czasem w niej znajduję bywa zaskakujące.
Czym większa torba, tym gorzej bo więcej się w niej zmieści. Widzę dookoła wiele kobiet i dziewczyn z takimi maluśkimi torebkami, w których ja nie zmieściłabym portfela (no dobra, mam wielki portfel ale marzył mi się taki od lat) i zastanawiam się jak one to robią? Toż to takie małe jest, że im się nawet ajfon nie zmieści!
Z troski o własny kręgosłup i chęci zmiany postanowiłam wyjść ze swojej torebkowej strefy komfortu i drastycznie ograniczyć jej zawartość. Okazuje się jednak, że to syzyfowa praca, a rzeczy wyrzucone wracają jak bumerangi. Jedyne czego realnie udało mi się pozbyć to kremu do rąk (czego czasem gorzko żałuję), chusteczek nawilżanych, ładowarki, banku energii i pilnika do paznokci. Te rzeczy teraz nie wychodzą ze mną z domu.
Zaczęłam się zastanawiać czy naprawdę muszę tak na siłę odchudzać zawartość torebki, skoro te same rzeczy ciągle do niej wracają, musi to mieć jakąś przyczynę. Uznałam w końcu, że dramatu nie ma i nie przedźwignę się nosząc to, co noszę. Jako, że zbliżam się do momentu zakupu nowej torebki (stara już przestaje wyglądać wyjściowo) planuję znaleźć taką, która będzie lekka sama w sobie. Problem w tym, że  kocham skórzane torebki. Mam na tym punkcie jakiegoś zajoba, podobnie zresztą z butami. Torebki ze skóry ekologicznej czy materiału zwyczajnie do mnie nie przemawiają, a poza tym są za mało wytrzymałe jak na moje wymagania. Pozostaje mi tylko skóra, która trochę waży i jedyne co mogę zmienić to gabaryt.
Moja torebkowa strefa komfortu pozostaje prawie nie zmieniona, jak jest u Was? Nosicie ze sobą wielkie torby ze ''wszystkim'' w środku, czy do szczęścia potrzebujecie tylko telefonu, kluczy i karty płatniczej?

Komentarze

Popularne posty