Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Poza blogiem jest fajnie

Jakiś czas temu słuchałam podcastu Michała Szafrańskiego, w którym padło stwierdzenie, że jeśli bloger nie ma nic z prowadzenia bloga to traci motywację i najczęściej przestaje prowadzić bloga. 
Prawda.
Ja z prowadzenia bloga nie mam absolutnie nic i bardzo długo mi to nie przeszkadzało w jego prowadzeniu. Założyłam go z potrzeby pisania i dlatego trwał przez cały czas. Może się wydawać, że pisanie postów i prowadzenie bloga to nic takiego ale dopiero ten, kto sam spróbuje, wie że wymaga o sporego zaangażowania.
U mnie zaangażowanie bez motywacji nie występuje. Prawdą jest, że sama nie przykładałam się do rozwoju tego miejsca tak, jak teoretycznie powinnam. Ale! Blog nigdy nie był moim planem na życie. Nie wiązałam z nim rozwoju zawodowego czy planu na osiągnięcie jakiegoś dochodu. Nie spinałam się z powodu statystyk, nie próbowałam tworzyć zaangażowanej społeczności. Nie zamierzam tego robić nadal, a blog zostanie. Pisać będę ale tylko wtedy, kiedy odczuję taką potrzebę. Jeśli ze mną zo…

Morza szum, ptaków śpiew, a w życiu jakby piękniej.....

Nie wiem kiedy wycieczki nad morze zaczęły kojarzyć mi się z relaksem i spokojem. Zapewne jest to ''wina'' Chomickiego, który kocha morze. Do Bałtyku mamy jakieś 20 minut samochodem więc jeździmy tam bardzo często. 
Wczoraj była piękna pogoda, świeciło słońce i od rana nie mogłam wysiedzieć na miejscu.  Dodatkowo motywowały mnie artykuły w lokalnej gazecie opisujące skutki niedawnego sztormu. Jednym z moich wielkich marzeń jest być nad morzem w czasie sztormu, jak najbliżej się da. Nie ważne, że zmoknę i zmarznę, cóż to musi być za widok! Zgarnęłam Chomickiego i pojechaliśmy.
Wczorajsze morze było wzburzone ale do sztormu dużo mu brakowało :) Niemniej jestem zachwycona tym wyjazdem. Kolory były przepięknie nasycone, bardziej letnie niż zimowe, słońce mocno świeciło. Gdyby nie silny i zimny jak cholera wiatr, myślałabym że to lato :)


Zamarznięty kanał łączący Bałtyk z jeziorem Jamno. Jeden z tych kamieni widocznych na powierzchni jest mój, musiałam sprawdzić czy akurat mój rzut nie rozbije tafli lodu :)




Woda momentami sięgała tak daleko w głąb plaży, że musieliśmy przed nią uciekać. Zresztą nie tylko my, widziałam w oddali jak kilka osób w popłochu umyka falom, szczególnie zabawnie wyglądało to w przypadku statecznych fanek nordic walkingu. Nawet uciekając starały się przebierać kijkami.


Sztorm jednak zostawił swoje ślady, nie tak spektakularne jak się spodziewałam niemniej dosyć malownicze.
Do domu wróciliśmy z przewietrzonymi głowami, piaskiem w butach i skarpetach, zmarznięci ale szczęśliwi.
Jak lubicie spędzać swój wolny czas? W domu czy raczej w plenerze? Macie jakieś ulubione miejsca?

Komentarze

Popularne posty